Dzień 200 – Po prostu nie wierzę!
Staram się trochę wyluzować. Nie spieszyć za bardzo. Jakoś sporo frustracji było przez ostatnie kilka dni. Niepotrzebnie. Nic się złego przecież nie dzieje. Nikt nie umiera. Nikt nie jest głodny.…
Dzień 199 – Ramadan czy Wielki Post? Co jest lepsze?
Wczorajszy dzień był kijowy. Bardzo miło się skończył ale szczerze powiedziawszy nie miałem nawet siły żeby się tym jakoś bardzo ucieszyć. No ale najważniejsze, że jestem już za miastem. Tu…
Dzień 198 – 5000 batów w piach i bieda aż piszcy
Fajna była ta wczorajsza wizyta. Niestety ostatecznie znowu wylądowałem w mieście. Nie małym, bo ponad dwa miliony mieszkańców. I znowu trzeba jakoś się stąd wydostać. No to w drogę. Specjalnie…
Dzień 197 – U rodziny w Indonezji
Kurna. No kurna no. Woda przestała lecieć. Ani z kranu, ani z myjki, ani z prysznica. A ja stoje cały namydlony. I co… Kurna.Coś tam bulczy i chlupocze w rurach.…
Dzień 196 – Długie macki Jakarty
Stacje tutaj są… Inne. W zasadzie to wszystko tutaj jest inne. Docieram na dworzec. Przynajmniej tak mi się wydaje. Stojący przy bramie strażnik mówi mi, że nie mogę tedy wejść,…
Dni 190-195 – Tydzień w Raju! Miał być.
Nie planowałem przerwy. Ale widać przerwa zaplanowała sobie mnie. Na początku chciałem tylko się porządnie wyspać. Wyprać. Zjeść. Doprowadzić do ładu i składu i jechać dalej. To okazało się jednak…
Dzień 189 – Jakarta. A byliście kiedyś w Łodzi?
Nocą dojeżdżamy na prom. Sporo ciężarówek. Trzeba swoje odstać w kolejce. Ale w końcu wjeżdżamy. Mój kierowca zachęca mnie żebym się przeszedł po pokładzie. Tak miałem plan. I tak też…
Dni 186-188 – Step by step. Ooo.
Ruszamy wczesnym rankiem. Jest chyba 5 rano. Ale ja wstawać nie muszę. Mogę sobie spokojnie leżeć i drzemać na tylniej kanapie. A kilometry same sobie mijają. To praktycznie cheaty.Choć nie…
Jest słabo, ale damy radę. Nie?
Z tej strony, tym razem, Starszy Pan. Michał ponad tydzień temu ruszył przez Indonezję w kierunku Bali. Powodzie, wybuch wulkanu, jedna droga, korki i misterny plan pokonania 1971 km w…
Dzień 185 – Home! Sweet Home!
Wychodzę z miasta. Jest gorąco. Cholernie gorąco. Muszę trochę pobutować. Nie ma tu dobrej miejscówki do łapania okazji. „Indonesian food” mówi. To wygląda… Bardzo podejrzanie. To chyba jakaś zupa. O…









