Dni 210-211 – Jak poznałem Jezusa i innych
W sumie w Azji spędziłem coś około pół roku. Sporo czasu. Zdążyłem się do pewnych rzeczy przyzwyczaić. I pewnymi zmęczyć. Idzie nowe. Czas na Australię. Głową byłem już tutaj od…
Dzień 209 – Masaż na 8 rąk
Nocne życie w Bali, pomimo iż istnieje, jest barwne i kolorowe, to pod względem intensywności, wydaje się, że nie dorównuje do tego co można doświadczyć chociażby na Phuket. To taka…
Dzień 208 – Kopi Luwak – gówniana kawa
Pobudka. Już jasno. Zasypiałem wczoraj w towarzystwie wielu, wielu lokalsów. Ale wygląda na to, że się już wszyscy obudzili. I chyba gdzieś poszli. No, w każdym razie nikogo tu już…
Submarinestopem do….
Dzieje się strasznie dużo. Tak dużo, że nie ma absolutnie czasu na pisanie niestety 🙁 ale może to Was trochę pocieszy!
I jest! Bali! W końcu! Udało się!
No dziś to już chyba dotrę do Bali. Do przejechania zostało niby tylko 120km. Ale jednak w warunkach Indonezyjskich to nigdy nie wiadomo. W drogę.Najpierw motocykl-taksówka żeby wyjechać z miasta.…
Autostopem do…
Kiedy zaczynasz swoją podróż autostopem, marzysz o okazjach: stary van, ciągnik, może wielbłąd… Ale oto stoję — sam środek Australii, najbliższy cień rzuca własne wątpliwości, a asfalt rozgrzany jest do…
Dni 204-206 – Wodospad i schody śmierci
Następny dzień przeznaczam na nadrobienie pisania i jakieś pierdoły. Na plus udało się znaleźć pokój w zdecydowanie wyższym standardzie za niższe pieniądze. Ale kolejne 24 godziny to znów niezbyt udana…
Dzień 203 – @#&%!? – w końcu to wulkan!
Pociąg przyjechał o 3 rano. Obstawiałem 4. Także ostatecznie mamy 2,5 godziny opóźnienia. No nic. Bywa. Poczekalnia przynajmniej była całkiem przyjemna. I standard w przedziale też znacząco wyższy niż się…
Dzień 202 – Bóg Zniszczenia wciąż za mną podąża
Początek dnia mocno przypomina to co wczoraj. Nic się specjalnego nie dzieje. Ale ważne, że jedziemy dalej. Bo autostop wciąż działa. Zdarzają się nawet przyjemne akcenty. Jeden z kierowców zabrał…
Dzień 201 – No nie uwierzycie
Te wieczorki w hotelach jednak robią robotę. Zawsze to można ogarnąć swoje sprawy i wyluzować. W efekcie jak słaby dzień by nie był, w następny wchodzę z pewną, minimalną dozą…










