Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-03-31 przez MikolajTD

Dni 186-188 – Step by step. Ooo.

Dni 186-188 – Step by step. Ooo.
2025-03-31 przez MikolajTD

Ruszamy wczesnym rankiem. Jest chyba 5 rano. Ale ja wstawać nie muszę. Mogę sobie spokojnie leżeć i drzemać na tylniej kanapie. A kilometry same sobie mijają. To praktycznie cheaty.
Choć nie jest idealnie. Drogi tutaj do najlepszych nie należą. Trzęsie, rzuca na lewo i prawo. Raz na jakiś czas całego mnie  podrzuci tak, że na moment tracę kontakt z kanapą. Ale… Nie ma co narzekać.

To podskakiwanie na wertepach przypomina mi, jak w ’23 w czasie RAAM, zaliczyłem sufit w kamperze, kiedy Don prowadził go na autostradzie. Sufit, będący dobry metr nade mną 😀 To chyba po tej akcji, zrobili z niego nawigatora

„Wspomnienia Starszego Pana”

Przypominają mi się liczne nieprzespane noce na statkach. Trochę podobny klimat. Zasypiasz wieczorem w Neapolu. Budzisz się rano w Bengazi. Cóż. W ciężarówce przynajmniej nie buja.
Stajemy. Wychylam się za okno. Ulica zalana. Odnaleźliśmy tę powódź co to jest oznaczona wszędzie na mapie. Powódź. Hmmm… powódź napadła Europę dokładnie wtedy kiedy wyjechałem w tą podróż. Choć ja sam jej ostatecznie nie widziałem. Jakoś tak to jest, że wszystkie kataklizmy dzieją się wokół ale mnie bezpośrednio nie dotykają. Przed powodzią w Europie uciekłem na czas. Jak byłem w w Turcji to Iran zaatakował Izrael. Jak opuściłem Gruzję to wybuchły tam zamieszki. Wybuch wulkanu w Indonezji czy nie dawne trzęsienie ziemi w Bangkoku. Topiś – zwiastun burzy (Bóg Zniszczenia, jak napisałby Douglas Adams w Hitchhiker’s Guide to the Galaxy – red.). A jednak mnie samego to jakoś nigdy nie dotyka. Olka powtarza mi żebym może lepiej nie wracał do Polski…
Spory korek. Po ulicy szwendają się ludzie. Czasem woda sięga im aż do pasa. Trzeba swoje odstać. Na szczęście mój kierowca zdążył mi wcześniej załatwić śniadanie. Diament nie człowiek!
Poruszamy się powoli. Bardzo powoli. Woda zalała całe pola i wiele domostw. Ale lokalsi wydają się tym przesadnie nie przejmować. Tutaj to raczej typowa sezonowa powódź. Zdarza się i tyle. Są przygotowani. Pływają na prowizorycznych łódkach. Niektórzy mają nawet kalosze ale większość leci na bosaka.
Na drodze ustawiaja się chłopaki. Starzy i młodzi. Stoją z kubłami i zachęcają do wrzucania mamony. Na początku pomyślałem, że może zbierają na skutki powodzi. Ale okazują się mieć swoją istotną rolę. Wskazują drogę ciężarówkom. Ulice tu pozostawiają sporo do życzenia. A pod wodą ich nie widać. Chłopaki pomagają. Najmłodszy z nich nie ma nawet 10 lat, a pomimo to papieros zatknięty za ucho.
Sporo czasu i kilka przewróconych ciężarówek później udaje się nam przejechać przez wodę. Wciąż jednak stoimy w korku. To wszystko zabiera nam ładnych parę godzin. Cóż. Ja akurat mam komfort. Muszę tylko leżeć na kanapie i czekać.
Co jakiś czas stajemy gdzieś na jedzenie. Czasem sami, tylko ja z kierowcą. Czasem wspólnie z innymi tirowcami. Przy chłopakach pierwszy raz się przełamałem i zacząłem jeść ryż rękami. Znaczy po prostu nie dostałem widelca… Nie jest to aż tak nieporęczne jak mi się zdawało. Wciąż, nieoptymalne. I ciągle łapie się na tym, że jem lewą, „brudną” ręką.
Do przejechania mamy kawał drogi. Ponad 1000km. Potem prom i z Sumatry przeskakujemy na Jawę. Trzeba się uzbroić w cierpliwość.
W międzyczasie, przy okazji któregoś postoju chłopaki przerzucają mnie do innego tira. Mój poprzedni kierowca nie jechał na Jawę, a aktualny owszem.  Wspaniale. Wygląda na to, że dojazd do stolicy mam zapewniony.
Przyjemne takie bycie sobie truckerem/pasażerem. W zasadzie nic nie musisz robić. Tylko się przyglądasz światu wokół. Rzadko już pisze o rzeczach, na które nawet nie zwracam uwagi. Indonezja (a przynajmniej Sumatra) wydaje się być wielka, biedna i brudna. Kierowcy mówią żebym śmieci po prostu wyrzucał przez okno. Standardowa praktyka. Tak samo było w Chinach, Laosie, Tajlandii. Oni tak tu to robią.
No i kurzą. Tzn. palą fajki. Ale śmieci na ulicach też. Za oknem pola i lasy. Gór nie uświadczyłem. Za to doświadczyłem Indonezyjskiej kuchni. Ta jest… Skromna. Jadaliśmy w knajpach. Skosztowałem zarówno rybki, kurczaka czy wołowiny. Ale także osławionego Nasi Goreng. Tzn. smażony ryż xD. Jeden z moich dobrodziejów mówił mi, że muszę koniecznie spróbować tego klasycznego dania xD.
Na tylniej kanapie zapuszczam serial. Reacher. Franias mówił mi, że muszę obejrzeć. Bo „jestem totalnie nim”. Tzn. Reacherem. To znaczy raczej „on jest totalnie mną” – poprawiam.
No cóż, styl podróżowania Reachera to faktycznie moja podróżnicza fantazja ostateczna. Na lekko. Wyposażony jedynie w kartę bankową i szczoteczkę do zębów. Mnie od lat ludzie pytają jak się pakuje na wszelakie wyjazdy w tak mały plecak. Ale muszę przyznać, że Reacher to pod tym względem nowy poziom. Z drugiej strony, gdybym miał amerykańską, oficerską emeryturę to też dałbym radę. Nawet bez szczoteczki do zębów. Te przeważnie są w hotelach. Z takim zapleczem finansowym podejmuje się podróży dookoła świata wyposażony wyłącznie w buty, skarpetki, gacie, t-shirt, kartę bankową i szczoteczkę wymienimy na paszport, bo ja będę bardziej zajebisty i nie będę się ograniczał tylko do własnej ojczyzny. I co tam, nawet bez telefonu. Dopiero by się zaczęła przygoda.
Ja może nie nie byłem oficerem żandarmerii wojskowej ale za to pływałem po morzu arabskim, ostrzeliwując się z somalijskimi piratami, szukając narkotyków i ścigając przemytników. Może nie mam tyle wzrostu co Alan Ritchson ale za to jestem od niego przystojniejszy.

A mój drogi kierowca okazuje się być truckerem-youtuberem. Można do niego zajrzeć na kanał. Jestem obecny nawet na dwóch odcinkach;). Poza tym można zobaczyć kawałek drogi:)

Poprzedni artykułJest słabo, ale damy radę. Nie?Następny artykuł Dzień 189 - Jakarta. A byliście kiedyś w Łodzi?

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta