Dla mojej Mamy
„W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit.” Zgodnie z przewidywaniami zasnąłem pomimo paskudnych warunków. Choć do najprzyjemniejszych to ta nocka nie należała. Mokre wszystko.Kolejne godziny spędzam na powolnym stopowaniu…
Dzień 278 – Alpine Crossing ukończyłem w 6 godzin
Otwieram jedno oko, drugie oko. Co jest? Czemu jestem cały mokry? I gdzie ja w ogóle jestem? I co właściwie robię? Już pamiętam. Podróżuje dookoła świata. Jestem w Nowej Zelandii.…
Dzień 277 – Sadzawki z gorącą bulgoczącą wodą
Następny poranek się przeciąga. Sionne wrócił z pracy i uciął sobie drzemkę. Ja za to zostałem poczęstowany śniadaniem królów. Tzn. jajka z bekonem i tostem. No czyż istnieje na tym…
Dzień 276 – Maorysi. I super!
Moja host rodzina to mama, szóstka dzieci i „siostra”. Mama ma 34 lata. Dzieciaki w wieku 7-17. Taka młoda, a już się uwinęła z tyloma pociechami. Nieźle. Rano jest dosyć…
Dni 274 – 275 – A Hobbity chodziły tu i tu…
Poranek taki z kategorii przyjemnych. Niestety izolacja od ziemi była słaba i to było czuć ale poranny widok wszystko wynagrodził. Nowa Zelandia wciąż robi wrażenie.Sprawdzam telefon. Jono przysłał SMS. Nie…
Dzień 273 – Jeszcze dalej niż północ
Uuaaa. Ale pospałem. Ale dobrze. Aż żal wstawać z łóżka. No ale cóż. Trzeba jechać dalej. Zgarniam pranie. Jemy jakieś śniadanko. I wychodzimy. Cindy zaoferowała że wywiezie mnie kawałek za miasto.…
Dzień 272 – Droga do Edoras
Czasem jest tak, że jesteś na tej samej drodze, tak samo ubrany i uśmiechnięty ale i tak to czy ktoś Cię weźmie na stopa zależy głównie od… Pogody. Wczoraj była…
Dzień 271 – Środek zimy
Ha! Oficjalnie jestem bardziej zajebisty niż Berl Gryls. Nocka była doskonała. Obudziłem się dopiero rano. Igły zrobiły robotę. W ogóle nie czułem zimna od gruntu. Jest chłodno. Akurat tak żeby…
Dzień 270 – Żarcie ze śmieci
No i tym razem lipa. W nocy było po prostu mokro. Namiot już zaczął się powoli poddawać. Ale coś tam pospać się mimo wszystko udało. No nic. Trzeba wstawać. Słońce…
Dzień 269 – Najbardziej ikoniczna miejscówka na Insta
Namiot. Cóż to za wspaniała rzecz. Namiot. Powinienem częściej korzystać. Zwłaszcza, że akurat tej nocy padało. Choć się wieczorem nie zapowiadało.Namiot mam mały i lekki. Waży nieco ponad kilogram. W…










