Dzień 309 – Ja to proszę Pana mam bardzo dobre połączenie
Dziś już ruszam w drogę na poważnie. A przynajmniej taki jest plan xD. Zamuliłem w Tijuanie jak 150. Ale przynajmniej dobrze odpocząłem i teraz na prawdę mam sporo energii i…
Dni 307 – 308 – Ja nie menel, Ja podróżnik
Podczas jednego z plażowych spacerów poznałem Esmeraldę. Miła, sympatyczna, niziutka dziewczyna o bardzo ładnych kształtach, z których najpiękniejszy był jej uśmiech;).Esmeralda zaprosiła mnie dziś na przejażdżkę do Ensanada. Miasto w…
Dni 298 – 306 – Breaking (to) bed
Czasem Couchsurfing polega na tym, że spotka się kogoś kto zaoferuje Ci kawałek bezpiecznej podłogi na jedną noc i tyle. I super. Bo to bardzo pomocne. Ale czasem zdarzy się…
Dni 294 – 297 – Gdzie się chowa pieniądze w Meksyku?
Aj. No nie była to najprzyjemniejsza nocka. Spania nic a nic. W dodatku akurat wczoraj poszedł pasek w plecaku. To trzeba go było nosić na jednym ramieniu cały czas. Kręgosłup…
Dzień 293 – Straty
Shit. Zniszczyłem plecak. Nieopatrznie jak zarzucałem na ramię to przydeptałem pasek. Szarpnąłem i pękł. Cholipka.A to tylko pierwszy z wielu błędów tego dnia. Kolejnym była spontaniczna, niczym nie uzasadniona decyzja…
Dni 289 – 292 – SaaaaaaannnnnDiegoooo!
Magda i Andy byli tak mili, że pozwolili mi zostać jeszcze dwa dni abym spokojnie przygotował sobie dalszą podróż. I to okazało się bardzo pomocne. Znalazł się bowiem host w…
Dni 286 i 288 – czyli jak turysta!
Podjeżdżam autobusem do Venice Beach. Choć nie jest to może nic specjalnego to jednak rozpoznawalność tego miejsca robi swoje. Słońce, piasek, morze, molo, dziewczęta w negliżu…Kawałek dalej znajduje się Muscle…
Dni 284 – 285 – UCLA, Beverly Hills i Downtown
Rozpoczynamy zwiedzanie LA. Publiczna komunikacja działa lepiej niż się spodziewałem. Zasadniczo autobusami i pociągami da się wszędzie dotrzeć. Internet w Stanach jest drogi i o ile dobrze pamiętam, ciężko go…
Dni 282, 283, 287 – Czyli z wizytą u Państwa Yamamoto
Magda liczyła że przejście przez bramki zajmie mi co najmniej półtorej godziny. A tu cyk, 20 minut i po sprawie. W efekcie muszę poczekać aż moja kuzynka dotrze na lotnisko.…
Dni 280 – 282 – Najdroższy kraj i 43 godzinna doba
Odlot za półtorej godziny, a oni mi tu takie cyrki robią. Tłumacze, że tamci w Nowej Zelandii sprawdzili, i że customs z Ameryki mówią że jest ok. Nie. Nic ich…










