Dni 325 – 326 – A kij, idę z buta
Obiecałem mojej gospodyni, że przed wyjazdem zrobię typowo polskie śniadanie. Tzn. na tyle ile się uda w meksykańskich warunkach. Czuję się już dużo lepiej to spróbuję.Wypad na zakupy, a potem…
Dni 322 – 324 -Powrót do zdrowia
Rano wstaje wychodzę z pokoju i widzę jakiegoś faceta. O, myślałem, że Marlena mieszka tylko z Ragnarem. Przedstawiam się. Chłopak ma na imię Francesco. I jest byłym chłopakiem Marleny. Tak…
Dni 320 – 321- Culiacan! TO Culiacan!
Odalis dała mi wskazówki w jaki sposób wyjechać z miasta. Autobusem do centrum. Stamtąd łapię busik do jakiejś nieodległej miejscowości. Dobrze. Jestem poza miastem. To tu już powinno pójść gładko prawda?…
Dni 318 – 319 – Po prostu
Fabiola wywiozła mnie za miasto. Teraz wystarczy mi już wystawić kciuka i…Staje auto. W środku Matka z synem. Kierunek się zgadza. Jadę z nimi!Zaproponowali mi, że zabiorą mnie do San…
Dni 315 – 317 – Uno, Dos!
Do mojej gospodyni przyjeżdża dziś rodzina więc muszę się przeinstalować. Opuszczam Fabiolę (dzięki za wszystko!) i odwiedzam… Fabiolę:) Inną:)Po drodze zahaczając o katedrę i centrum. Jadę autobusami. Te działają. Da…
Dzień 314 – Druga zasada autostopu: Nie jesteś pewien? Nie wchodź!
Zgodnie z nową koncepcją na trasie jestem już o 7.30. Armando był tak miły, że wywiózł mnie za miasto. To bardzo pomocne. Chwilka czekania i nadjeżdża pierwsze auto. Wystawiam kciuka…
Dzień 313 – Drobne kłamstewko :)
W zasadzie tym razem to wodę:) 5.40 budzik. Cóż to był za chory pomysł. Ale słowo się rzekło. Powiedzieliśmy, że wstaniemy to wstaniemy. Armando wydaje się być w podobnym stanie…
Dzień 312 – Telcel – pelcel, Oxxo – pokso
Pogodziłem się już z faktem, że Telcel nie odda mi co mi się należy (ech, 120zł poszłooo) więc z pomocą mojego gospodarza doładowuję kartę w Oxxo (taka tutejsza żabka). I…
Dzień 311 – Popaprane, meksykańskie nazewnictwo jedzeniowe
Miałem taką pokusę żeby zostać tu na jeden dzień. Złapać dystans. Odpocząć. Ale nie. Zastosuję odwrotną strategię.Mój gospodarz jedzie z samego rana do pracy więc proponuje, że podrzuci mnie na…
Dzień 310 – Uratowany!
Daniel idzie do pracy więc trzeba wstać wcześnie. I pomimo, że jeszcze nie ma 8 rano to na zewnątrz jest ogień. Dobrze ponad 30 stopni. Cholercia. No niezłe warunki.Skoro już…










