Dni 226 – 227 – Pan Stach chyba miał rację
Australia to taki dziwny kontynent, w którym ewolucja poszła swoją drogą. Starczy powiedzieć, że zwierzęta tu skaczą zamiast chodzić. I tak sobie patrzę jak w tej absolutnie cudownej, płaskiej scenerii…
Dni 224 – 225 – i wtedy poznałem Gusa
Jana kogoś musiała odebrać z lotniska to odstawiła mnie przy okazji na trasę. Pierwsze auto stanęło po chwili. Takie z kategorii „morderca”. Facet nawet się nie odezwał. Stanął. Ja powiedziałem…
Dni 221 – 223 – 1000 km w 7 godzin
Turyści zwykli fotografować Uluru o dwóch porach. Jak się nie trudno domyślić, o świcie i o zmierzchu. I dzieje się tak nie bez powodu.Poranne ogarnianie zajęło mi więcej niż się…
Dzień 220 – Uluru
Ludzie w pobliskim resorcie nastawiają budzik na 3/4 rano żeby wstać, ogarnąć się i doczłapać do kanionu na wschód słońca o 6.00. Pfff. Amatorzy. Mi wystarczy otworzyć oczy, wstać… I…
Dzień 219 – Australia jest Wspaniała!
Nie spieszymy się. Wczesnym rankiem przez ulicę lubią przeskakiwać kangury. To trochę stresuje kierowców. Ale też za późno wyjechać nie możemy. Lil musi dziś wrócić do miasta na 11.00 do…
Dzień 218 – Hamburgery pieczone na kamieniach
Dziś już planuję ruszyć w trasę. Z Alice Springs jest stosunkowo „nie daleko” do sztandarowych atrakcji Australii. Raptem coś koło 400km. Jak na tutejsze warunki…Cóż, tu w standardzie do znajomych…
Dni 216 – 217 – Alice Springs, miasto na środku kontynentu
Pobudka na na wzgórzu. Walnąłem się na skale. Czasem to działa dobrze. Ale nie tym razem.Dziś plan jest prosty. Rano do kościoła, wszak niedziela. Potem nic nie robienie. Miasto spodobało…
Dni 214 i 215 – Czy Świadkowie J. są niebezpieczni
Po godzinie stania przy drodze zatrzymuje się terenówka, a w niej… Moi Szwajcarzy! No tak. Jak się nad tym zastanowić to nie jest to ani odrobinę zaskakujące. Tu jest dosłownie…
Dzień 213 – czy krokodyle są tak niebezpieczne jak węże i czego bać się bardziej
Spałem do 11. A co tam. Lindy zrobiła iście instagramowe śniadanie. Do tego zaproponowała, że trochę mnie oprowadzi po okolicy. No to jedziemy.Najpierw nad rzekę. Zobaczyć typowy krajobraz północnej Australii.…
Dzień 212 – Aborygeni
Nocka na ławeczce. Ale nie była zła. Po dłuższym czekaniu łapię pierwsze auto. Facet w środku, podobnie jak mój wczorajszy dobrodziej, zabrał mnie, bo sam kiedyś stopował. To chyba było…










