Dzień 142 – a jak jest po tajsku „dzień dobry”?
Poranek to powtórka z rozrywki z wczoraj. Dziś już nie ma co tu zostawać. Trzeba ruszyć w drogę. Ale najpierw potrzebuję podładować baterie. I może chociaż zjeść śniadanie. Przydałby się…
Dzień 141 – i znowu Nowy Rok
Myślę sobie, że może wypadałoby zrobić użytek z faktu, że nieopodal miejsca noclegu znajduje się spory sportowy kompleks. Jest drążek. Nie przepuszczę. Trochę się ślizga ale damy radę.Po porannym ogarnianiu…
Dzień 140 – Prawie zabłądziłem
Wczoraj było jak było. Dziś będzie lepiej. Nie ma się co rozwodzić nad przeszłością. Jest tu i teraz. Śpię dobrze. Zmęczony byłem to wcześnie zasnąłem. I bez budzenia się w…
Dzień 139 – I od razu kryzys
Rano trzeba wstać. Coś koło 8. Msza jest na 10. 20 km stąd. To trzeba się ruszać. Do właściwej ulicy jest kawałek. Zbieram manatki i w drogę. Po drodze mijam…
Dzień 138 – decyzje i działania
Standardowe ogarnianie rano zwieńczone lodami w maczku. Ładuję baterie i ogarniam rzeczy na telefonie. Dziś już chyba ruszę dalej. Dobrze mi tu na Phuket. Ale ile można? Pojawiają się też…
Dzień 137 – rosyjski przyczółek
Poranek standardowy. Łapię jakąś kawusię i idę pisać i ogarniać rzeczy w maku. Dziś Kalaya trochę umiera. Próbuje odchorować w domu. Cóż. Wygląda na to, że dziś stawię czoła życiu…
Dzień 136 – Dobra, kim jest Kalaya
Budzi mnie budzik za dziesięć trzecia. Sprawdzam telefon. Napisała, że przyjedzie. Wysyłam pineskę. Trochę jej to zajęło ale dotarła. I jest. Jest ten absolutnie przepiękny uśmiech. Moja piękna. Moja cudowna.…
Dzień 135 – Bangla Street – Sodoma i Gomora
Budzę się. Sam. Ojej. Ale smutno jakoś. Nikogo obok żeby ponarzekać na komary w nocy czy wszechobecny piasek. Nikogo komu można by rano przynieść kawę. Nikogo komu rano powiedzieć „dzień…
Dzień 134 – Krypto freelancerka, czyli jak (nie)popaść w kłopoty
Ja spałem doskonale. Moja towarzyszka… Już trochę mniej. Leżymy na piasku do 10. Robi się za gorąco. Zaoferuje się, że skoczę po kawusię. Ot, taki ze mnie dżentelmen. Żaden straganik…
Dzień 133 – Czy to tylko wakacyjny romans?
Spałem jak dziecko. Kalaya ostrzegała mnie wczoraj, że chrapie. W sensie, że ona chrapie. Jeśli chrapała to nie zauważyłem. A z resztą… W życiu przyszło mi już się przyzwyczaić do…
