Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-02-10 przez MikolajTD

Dzień 134 – Krypto freelancerka, czyli jak (nie)popaść w kłopoty

Dzień 134 – Krypto freelancerka, czyli jak (nie)popaść w kłopoty
2025-02-10 przez MikolajTD

Ja spałem doskonale. Moja towarzyszka… Już trochę mniej. Leżymy na piasku do 10. Robi się za gorąco. Zaoferuje się, że skoczę po kawusię. Ot, taki ze mnie dżentelmen. Żaden straganik w pobliżu kawy nie oferuje to musiałem wyjść aż do marketu. Jakie poświęcenie…

O co chodziło? Ciężko powiedzieć. Mam 3 tezy. Pierwsza jest taka, że to jednak była freelancerka i chciała coś ugrać. Druga, że być może dziewczyna była nie do końca w pełni zdrowa. Trzecia teza jest taka, że po prostu spotkałem osobę przepełnioną czystą dobrocią, która zauważyła że siedzę sam w fast foodzie bez jedzenia i z plecakiem… I postanowiła się z dobroci serca mną zająć.

Kalaya za dużo nie pospała. Mówi, że w sumie ze dwie godziny. Nie dziwię się. To wymaga trochę wprawy. I tak byłem zaskoczony, że faktycznie zdecydowała się zostać. Wstajemy.
Trzeba zlokalizować wypożyczalnie kocyków. Fajnie by było oddać ten co go wzięliśmy wczoraj. Głupio by było tak przypadkiem ukraść. Udaje się zwrócić, po dłuższych poszukiwaniach.
I powoli przychodzi czas żeby się rozstać… Tak wiem, nie spodziewaliście się. I pewnie wszyscy już płaczecie. Cóż… Dziś już Kalaya idzie do roboty. Ale wypadałoby żeby chociaż się przespała parę godzin wcześniej. Zamawia skuterową taksówkę i odjeżdża. Wzięła, rozkochała i odjechała… Baby… Ale po jakichś 47 sekundach przychodzi SMS. Pisze, że jeszcze się zobaczymy;)
To co ja mam zrobić w takiej sytuacji? To proste. Pójść coś zjeść. Ląduje w dokładnie tym samym KFC co dokładnie dwa dni temu. Niemal o tej samej godzinie. To samo żarcie i…
I jak zjadłem to w drzwiach pojawiła się ta sama blondynka (farbowana rzecz jasna – bo to tajka) co ostatnio. Od razu wyłapuje mój wzrok, uśmiecha się i dosiada.
Ja już swoje zjadłem i tylko się ładowałem.  Ale moja nowa towarzyszka tym razem nie da za wygraną. Zamawia jedzenie i co drugiego kurczaka podkłada mi pod nos. Na nic się zdają tłumaczenia. Wspominałem już, że kobiety po prostu uwielbiają mnie karmić? To tylko i wyłącznie dlatego jestem taki gruby;)
No to gawędzimy. Z blondynką jest jej koleżanka. Obie pracują w kawiarni. Właśnie zakończyły robotę. Idą się bujać po centrum handlowym. Zapraszają mnie ze sobą. Cóż… Może będzie to jakaś pociecha na moje smutki…
Trochę łazimy. Nic konkretnego. Dziewczyny się rozstają. Ja zostaję z blondynką. Prowadzi mnie gdzieś. Jakaś boczna uliczka, jakaś klatka schodowa, w końcu jakiś pokój. Bo mnie przywiodła do swojego lokum. Mówi, że mogę się odświeżyć w łazience jak chce i odpocząć. Ok. Trochę to… Dziwne, szybkie, trochę zbyt bezpośrednie. Ale hej, „Przygoda!”, Jak to wołał mój szef kręgu obierając niesprawdzony i niepewny kierunek. A dla mnie to zawsze okazja żeby się ogarnąć w klimatyzowanym pomieszczeniu. Idę do łazienki.
Po ogarnianiu dołączam do mojej nowej znajomej. Ta leży na łóżku i przegląda tiktoka. To i ja się przyglądam i… Jeny… Jakie to ludzie wyprawiają tam totalne głupoty. Aż jestem pod wrażeniem. I jeszcze ktoś to ogląda?
„No sex” wypala blondynka. Ok. Trochę to zaskakujące bo ani nic nie planowałem ani nie dawałem sygnału ale rozumiem, że może chciała zaznaczyć za wczasu. Luzik.
„Sex for 5000 baht” dodaje. Ok. Teraz zrobiło się trochę dziwnie. Co to jest? Jakaś nowa metoda freelancerek? Najpierw zaciągasz typa do siebie, a potem każesz płacić?
Dziewczyna mówi, że nie jest freelancerką ale że czasem mówi chłopakom że chce pieniędzy za seks i oni wtedy nie chcą. Ok. Próbuje nadążyć. Zaczynam podejrzewać, że z dziewczyną może być coś nie tak. Ja przywykłem już do spotykania dziwnych ludzi na swojej drodze ale o co tu chodzi?
Dziewczyna mówi, że wieczorem idzie na spotkanie ze znajomymi ale mogę się do tego czasu zdrzemnąć u niej. Ona się zdrzemnęła. No i po jakimś czasie wychodzimy.

I krótka przerwa na reklamę 🙂

A za wszelką dotychczasową pomoc dziękuję 🙂

O co chodziło? Ciężko powiedzieć. Mam 3 tezy. Pierwsza jest taka, że to jednak była freelancerka i chciała coś ugrać. Druga, że być może dziewczyna była nie do końca w pełni zdrowa. Miała trochę dziwnych zachować. Trzecia teza jest taka, że po prostu spotkałem osobę przepełnioną czystą dobrocią, która zauważyła że siedzę sam w fast foodzie bez jedzenia i z plecakiem… I postanowiła się z dobroci serca mną zająć. I ja zwyczajnie nie potrafię tego zrozumieć, że ludzie potrafią być tak bezinteresownie dobrzy. Trzecia interpretacja podoba mi się najbardziej:).
Wieczorem pisze moja Kalaya. Jest już w robocie. Trochę odespała. Mówi, że po pracy do mnie przyjedzie:). Sugeruję jednakowoż, że może powinna jedną nockę przespać normalnie. Nie, mówi że będzie przyjeżdżać póki będę na Phuket?
Cóż, popracuje, przyjdzie noc, zmęczy się, pewnie zmieni zdanie. No ale położę telefon przy głowie na wypadek gdyby jednak nie zmieniła.

[modula id=”2063″]

Poprzedni artykułDzień 133 - Czy to tylko wakacyjny romans?Następny artykuł Dzień 135 - Bangla Street - Sodoma i Gomora

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta