Dzień 164 – Naj/starsza/dziksza/niebezpieczniejsza dżungla świata!
Następnego dnia rano po całym miasteczku biegają dzieciaki w burkach. W sensie chyba same dziewczynki. Ale w sumie to nie jestem pewien. Setki. I dosłownie biegają. I dokąd one się…
Dzień 163 – Coraz bardziej dziko
Nocka w chińskiej świątyni nad wyraz spokojna. I tak, spałem lepiej niż w hostelu. No co poradzić.Ogarnianie, śniadanie i w drogę. Kilka kilometrów trzeba przejść aby wyjść za miasto. Ale…
Dzień 161 i 162 – Czy ten blog się pisze sam?
To miał być kolejny dzień jak co dzień. Jeśli można mówić o takich dniach w podróży. No w każdym razie planowałem wstać, ogarnąć się, pójść coś zjeść, napisać ze dwa…
Dzień 160 – O czym się gada na autostopie
Jest coś takiego dziwnego, że przeważnie po bardzo słabym autostopowym dniu przychodzi bardzo dobry autostopowy dzień. Wczoraj było jak było. Jest dziś:) „Też bym tak chciał ale…”. No każdy by…
Dzień 159 – Zimno, leje i jeszcze pogrzeb
Śniadanie duże. I smaczne. I dobrze. Bo jak się okazało, ciężki dzień przede mną. Ruszam. Jedziemy dalej. Kierunek, Taman Negara. Ta „prawdziwa dżungla”. Aż jestem zaciekawiony. W drogę. Najpierw należy…
Dzień 158 – Wysokogórskie Walentynki
Odkąd pamiętam w walentynki codziennie rano budziłem się z zestawem słodkości obok poduszki. Być może nie dostawałem najwięcej miłosnych listów w klasie ale za to wiedziałem, że na pewno mama…
Dzień 157 – Bójka pod polem herbacianym.
Poranek podobny jak wczorajszy. Ruszam w drogę. Po drodze jakieś śniadanko. Zaczynamy wędrówkę z buta. Trzeba znaleźć jakąś dobrą miejscówkę do łapania stopa. Ale jakoś nic takiego się nie znajduje.…
Dzień 156 – W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien Topiś
Ten wpis to takie „Premium Premium”:) Jeżeli Ci się spodoba, to udostępnij go w swoich mediach. A jeżeli podoba Ci się bardzo, na dole znajdziesz przycisk, którym możesz wesprzeć tę…
Dzień 155 – A po drodze do chińskiej wioski 40 rozbójników
Grek ruszył w trasę o 7.30. Nawet mnie nie obudził. A trochę się spodziewałem, że może będzie śpiewał jakąś operę o poranku. Godzinę później wychodzą Rosjanie. No, obyło się bez…
Dzień 154 – Spotyka się Polak, Rusek, Niemiec. A Grek pyta…
Poranek się przeciąga. Chcę solidnie zadbać o higienę i takie tam. Dziś już na pewno opuszczam Penang. Na pewno. Idę na prom. Jak przypływałem na wyspę to była ciemna noc.…
