Według mojej wiedzy, po alkoholu być może się łatwiej zasypia ale wcale nie lepiej śpi. To neurotoksyna. Zawsze szkodliwa. I tylko szkodliwa. To stresor dla organizmu. Większość ludzi deklaruje, że łatwiej po nim zasnąć, ale rano człowiek i tak czuje się kijowo. Cóż… To ze mną coś nie działa. Bo ja zasnąłem jak dziecko, spałem jak dziecko i rano czuję się jak nowonarodzony xD.
Zabawną rzeczą wydają mi się być tutejsze samochody. Mnóstwo z nich jest super kolorowych. Pstrokato niebieskie, zielone czy pomarańczowe. Wiele z nich wyposażone dodatkowo w spoilery. Ogólnie klimat niemal rodem z pierwszych części Szybkich I Wściekłych.
To znaczy nie licząc drobnego incydentu w nocy, kiedy to przyszła ochrona i wypytała mnie czy aby nie jestem klientem hotelu obok. Co? xD. No nie. A, to nie wolno mi tu być? Co? To gdzie mam pójść? „Proszę się przesunąć”. Przesuwam się o 3 metry. „Tu dobrze?”. „Dobrze” xDDD.
Poranek leniwy. Z lekkim treningiem i kąpielą w morzu. Idę na spacer po plaży. Potem na spacer po mieście. I jakieś to jest takie… Zupełnie nieciekawe. Nudne jakby. Hmm… Może po tych wszystkich tajskich imprezowniach nic już na mnie nie robi takiego wrażenia?
Ląduje w fast foodzie. O tej godzinie i tak nic ciekawszego nie ma. Mam zamiar trochę popisać. Coś zamawiam. Tylko jest jeden problem. W tle lokalu leci jakaś relaksacyjna, fortepianowa muzyka. Taka z kategorii, że jak ją słyszysz to aż nóż Ci się otwiera w kieszeni. Oooggghhhhh.
Trzeci dzień w Malezji. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to flaga. Malezyjska flaga wydaje się być taką Islamskim odpowiednikiem flagi amerykańskiej. No właśnie. Bo Malezja to kraj Islamski. Co było dla mnie sporym zaskoczeniem. I też między innymi dlatego nie brakuje tu imigrantów z bliskiego wschodu. Migrują, bo raz, kraj mimo wszystko zbliżony kulturowo, dwa, Malezja to kraj dużo bogatszy niż bym się spodziewał. I to też widać od pierwszego spojrzenia. Więc nic dziwnego, że ludzie przyjeżdżają tu do pracy.
Wydaje się, że jest tu znacząco czyściej niż w Tajlandii czy Laosie. A na pewno zauważalnie drożej. Choć wciąż, nie jest drogo. No i też nie tak, że jest to Europa. Ale bez porównania z krajami ościennymi (nie liczymy tu Singapur). Kuchnia jednak trochę inna. Na wyspie nie brakuje restauracji że śniadaniem w stylu angielskim czy niemieckim. Czy ogólnie ujętym „zachodnim” żarciem.
Zabawną rzeczą wydają mi się być tutejsze samochody. Mnóstwo z nich jest super kolorowych. Pstrokato niebieskie, zielone czy pomarańczowe. Wiele z nich wyposażone dodatkowo w spoilery. Ogólnie klimat niemal rodem z pierwszych części Szybkich I Wściekłych. Zabawnie to wygląda.
Zabudowa znacząco inna niż w Tajlandii. Tam miasta budowały się wzdłuż dróg i ciągnęły niemiłosiernie. Tutaj jak tylko przekroczyłem granicę to wyjechaliśmy na pola. Wielkie pola. Z nielicznymi domostwami po drodze. Domostwami, które z kolei wyglądały bardzo, bardzo przyzwoicie. Do tego wioski. Pod względem zabudowy przypominające niemal Polskę. Jest zielono. Jest raczej płasko. Przynajmniej póki co. Dobre warunki rolne. I malezyjczycy wydają się robić z tego dobry użytek. Wydaje się, że nie ma tak strasznej biedy. Malezja stara się przyciągać inwestycje i wydaje się być przyzwoitym miejscem do życia. Znacząco przewyższając poziomem życia sąsiadów.
Ogólnie nie wiedziałem czego się spodziewać. A i tak się zaskoczyłem.
Próbuje ustalić jakiś plan na wyspę. Ale nie idzie za bardzo. Szczerze powiedziawszy jakoś mnie nie jara bycie tutaj. Są jakieś fajne atrakcje, ale nie wiem… Zobaczymy.
Przyjemny, spokojny wieczór na plaży. Czas na regenerację i zebranie myśli. Ładne widoki. Przyjemny klimat.
Wpadam jeszcze raz na te pokazy tańców ognia. Wczoraj tylko zerknąłem. Dziś mam czas się faktycznie przyjrzeć. Podoba mi się. Taniec ognia to taki taniec na kodach. Dwa świecące się punkty osadzone na przeciwległych końcach tego samego kija sprawiają, że nie trzeba wykonać dużo ruchów aby uzyskać efektowne widowisko. Kiedyś nawet myślałem, że może sam bym się w to zabawił. Ale patrząc na tych gości tutaj… To chyba nie jest coś czego się nauczyli „przy okazji”.
Nocka na plaży. W sumie nie jestem pewien co zrobię jutro. Zobaczymy.
[modula id=”2373″]
