Dzień 69
Tym razem przejazd pociągiem nie należał do przyjemnych. Trochę pospałem, trochę postałem. Ale finalnie jestem totalnie styrany. Jeszcze stoimy godzinę ekstra przed wjazdem do miasta. Jenyyy. muszę ogarnąć nowe buty.…
Dzień 68
Chwilę po starcie zaczepiają mnie jakieś typki. Pytają co to ja kto to itd. Po czym częstują jakaś niezłą wędlina, orzeszkami i oranżadą. No dobra… Pachniało jak oranżada;) Rano udaje…
Dzień 67
Dobrze pospane. Rano śniadanie, żegnam Diaza (świetny koleś) i w drogę. Plan jest taki, żeby autostopować na południe.Idę jeszcze na mały spacer po mieście. Tym razem zwracam uwagę, jak wiele…
Dzień 66
Jak zasnąłem, to obudził mnie dopiero strażnik. Delikatnie i z wielkim, chyba szczerym, uśmiechem na ustach. Jestem prawie pewien, że po prostu nie chciał, abym się spóźnił na pociąg. Jestem…
Dzień 65
No dobra. Ostatecznie nie jest tak źle. Po 2 godzinach trochę się rozluźnia w przedziale. Ludzie cichną. I udaje się całkiem sporo podrzemać od 1 do 9 rano. Dużo lepiej…
Dzień 64
Pobudka zgodnie z planem o 10.00. Żeby zdążyć na śniadanie. Te jest przyjemne. Takie inne niż przeważnie jadałem w hotelach. Bardziej kolorowe. Mamy trochę luzu, więc postanawiam się pochylić nad…
Dzień 63
No i dobrze, że nie wybrałem budynku, bo pracownicy łupali już tam od 7 rano. Nocka duuużo przyjemniejsza niż się spodziewałem. I dobrze, jest siła, żeby jechać dalej. Chiny czekają! (Jeszcze nie wiem, jaki dzień mnie czeka xD).
Łapię stopa i zbliżamy się do granicy, ale tu dzieje się coś dziwnego. Trafiamy na szlaban i pan w mundurze każe jechać naokoło. Jak naokoło, to naokoło. Dojeżdżamy w jakieś miejsce, które wygląda dosyć dziwnie jak na przejście graniczne, ale cóż… Co kraj to obyczaj, nie?
Dzień 62 – 11.11.
„Jeszcze Polska nie zginęła…” Nie lubię naszego hymnu. Czy tylko ja mam wrażenie, że zaczynanie od „jeszcze” trochę zakłada, że kiedyś jednak zginie? Zarówno „Rota,” jak i „Bogurodzica” biją Mazurek…
Dzień 61
Wspominałem, że hostele to dziwne miejsca? Wczoraj jakiś ziomek do 3 rano kręcił się po pokoju. Dosłownie. Nie wiem, co on robił. Mam wrażenie, że przekładał rzeczy z miejsca na…
Dni 54-60
Zmęczenie nie odpuszcza. Mam wrażenie, że z dnia na dzień jestem coraz bardziej wykończony. Przede mną daleka droga. Chiny i Laos to będzie prawdopodobnie intensywny okres, a ja zupełnie nie…
