Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-12-16 przez MikolajTD

88 – „Zjedz, poczujesz się lepiej”

88 – „Zjedz, poczujesz się lepiej”
2024-12-16 przez MikolajTD

No to pospałem. W końcu. W końcu normalna, przespana noc. Cudownie.
Tak mi się spodobało na tym wczorajszym festiwalu, że dziś zamierzam zajrzeć tam ponownie. A, że wciąż jestem padnięty po ostatnich imprezach i zarwanych nockach to plan jest prosty. Idę czillować do parku. Nic nie robię cały dzień. I poszczę, aż do wieczora. A wieczorem… Wieczorem się sponiewieram. Jedzeniowo. Na festiwalu. Tak. Idealny plan.

Palmy to jednoliścienne drzewa, których pień grubieje bez udziału kambium. Początkowo łodyga powiększa średnicę w związku z aktywnością komórek strefy merystematycznej zlokalizowanej tuż u podstawy zawiązków młodych liści…


Plan wykonany perfekcyjnie. Po długim, niespiesznym hotelowym poranku udaję się do parku. Ów park to nie taka mała wysepka na nie takim małym jeziorku. Bardzo przyjemne miejsce. Na tyle duże i nie zatłoczone, że zawsze łatwo znajdzie się swój zielony kawałek. Ładuję się pod palmę i… Plan jest taki żeby nadrobić zaległości w pisaniu, ale nocka okazała się za krótka… Odcięło mnie niemal od razu jak się położyłem. Nawet nie wiem ile czasu minęło. Ale co najmniej dwie godziny. Dwie smaczne, słodkie godzinki drzemki. Mmm. Weszło jak złoto.
Wiecie, że kokosy zabijają rocznie więcej ludzi na całym świecie niż rekiny? A tak przynajmniej twierdzi sprawdzone i niezawodne źródło wiedzy jakim są demotywatory. Czy inne stronki z internetowymi mądrościami. Przyszło mi to do głowy, bo z drzemki wybudzają mnie… Orzeszki. Czy inne lokalne nasiona. Czy to w sumie może takie dzieci kokoski? Nie wiem. Malutkie, na szczęście. Ale spadają w regularnych odstępach około 7 sekund. Otwieram oczy i gapie się w górę. Wiewiórek. Zrzuca mi na twarz odpadki z talerza. Pałaszuje krzaczek u samej korony drzewa. Drzewa? Czy palma to w ogóle jest drzewo? Czy może to taka wyrośnięta trawa tropikalna? Sprawdzamy.
„Palmy to jednoliścienne drzewa, których pień grubieje bez udziału kambium. Początkowo łodyga powiększa średnicę w związku z aktywnością komórek strefy merystematycznej zlokalizowanej tuż u podstawy zawiązków młodych liści…” Bla bla bla. Drzewo. Już jestem spokojny.
Gryzoń mnie obudził, także koniec spania. Ale odnotowuję w głowie żeby już zawsze sprawdzać czy na palmie, pod którą zamierzam się położyć, nie wiszą aby kokosy…
Festiwal zaczął się późnym popołudniem. Idę. Idę jeść. Ale będzie jedzone. Robię pierwszy obchód po straganach. Na początek spokojnie. Smakuję różnych przystawek. A tu jakaś ośmiorniczka. A tu jakaś kiełbaska. A tu kawałeczek czegoś co nie wiem czym jest… Mam nadzieję, że jedzeniem. Zaczynam powolutku. To tylko rozgrzewka. Przy okazji przechadzam się po okolicy. Znajduję nowe atrakcje, które umknęły mi zeszłego wieczora. Tu jest tego tak dużo, że w sumie nic dziwnego, że coś przegapiłem. No… Ale czas przejść do rzeczy. I zaczyna się zakupowy szał. Planuję się dobrze zaopatrzyć, a potem przejść do parku by się w spokoju delektować tajskimi smakami.
Jest grillowany boczek z sosikiem. Kurczak w panierce z innym sosikiem. Jakieś fikuśne szaszłyki. Kolorowe i różnorodne sushi. Kolorowe wyroby cukiernicze. Mmm. Uczta. Było coś jeszcze ale zjadłem zanim dotarłem do „stołu” więc już nie pamiętam co xD. Stołem został przydrożny, sporych rozmiarów kamień.
No baaardzo przyjemna kolacyjka. Nie miałem dziś jakiegoś doskonałego humoru ale jak to kiedyś powiedział śp. Profesor Lupin: „Zjedz. Poczujesz się lepiej.” Miał rację.
Sushi strasznie fajne. Mięsko i szaszłyki zawsze spoko. Jedyny zawód to te słodkości. Wygląda na to, że Azjaci zwyczajnie nie potrafią w słodycze. No cóż… Będzie zdrowiej.
Pozostaje już tylko znaleźć miejscówkę do spania. Plan był taki aby wrócić do parku no ale niestety zamykają na noc. Szkoda. Taki fajny park. Dla mnie byłaby to opcja idealna.
No nic. 3km stąd jest jakieś jezioro z terenami zielonymi. Biorę do ręki jeszcze jakiś napój i w drogę.
Nowa miejscówka okazuje się być spoko… Do czasu. Mam fajne miejsce pod drzewkiem. Ale jest tu jakoś tłoczno. Psy wesoło się ganiają. Podchodzi do mnie jakiś typo i pyta czy się może przysiąść xD. To mu mówię, że zamierzałem iść spać. Aha. To się przysiadł xD. Jest po północy, a ziomek przyszedł nad wodę szukać przyjaciół xD? Po chwili dochodzi kolejny i zaczynają gadać. No żesz… W środku nocy człowiek sobie przyszedł pospać w parku, a Ci se urządzili pogaduchy nad moją głową. Biorę graty i idę dalej. Trochę się kręcę. Trochę obszczekuję z psami. No ale coś znalazłem. Do spania.

[modula id=”1071″]

Poprzedni artykułDzień 87 - 06.12.24 - Mikołaj… Topicha-DolnyNastępny artykuł Dzień 89 - złodziej Jezusa

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta