Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-12-19 przez MikolajTD

Dzień 91 – randka

Dzień 91 – randka
2024-12-19 przez MikolajTD

Standardowe poranne ogarnianie. Jakiś delikatny rozruch. No i dziś już chyba ruszę w drogę. Tak. Taki jest plan.
Ale wtedy zobaczyłem ją…

Ech… Kobiety… Chwila na zadumę… Jakieś 1,344 sekundy. No, koniec tych głupot. Czas się brać do roboty.

No dobra, to nie będzie wcale takie poruszające ani romantyczne. Ale żeby jakoś to opisać to trochę podkolorowywuję ;).
W parku zaczepiła mnie dziewczyna. Tajki są raczej wyluzowane. No i lecą na białych. A ja przyciągam wzrok brodą i plecakiem. To miała o co zaczepić.
No w każdym razie jakoś tak od słowa do słowa poszliśmy na kawę. Dla mnie to zawsze miło spotkać w takim miejscu kogoś kto realnie mówi po angielsku. Można się wtedy faktycznie sporo o kraju dowiedzieć.
Dziewczyna trochę młodsza ode mnie, ładna, sympatyczna, atrakcyjna, niewysoka, zgrabna, uśmiechnięta, bystra, z poczuciem humoru. Przedstawia się jako Mali. Czyli Malika. Znałem kiedyś jedną Malikę. Koleżanka z podstawówki. W Polsce to egzotyczne imię ale np. w Kazachstanie to co druga była Malika.
Gadało się dobrze to i zeszło się nam prawie 3 godziny. Trochę żeśmy się przespacerowali. Mnie czas nie gonił, ale moja rozmówczyni była zajęta po południu. Także trzeba było się rozstać. Na koniec dziewczyna jakby posmutniała. Niby mam numer ale kiedy wsiadała na skuter to doskonale wiedziałem, że już nigdy więcej jej nie zobaczę. Ech… Kobiety… Chwila na zadumę… Jakieś 1,344 sekundy. No, koniec tych głupot. Czas się brać do roboty.
Cel, plaża. Poproszę najkrótszą drogą na plażę.
Wyjście z miasta na wylotówkę trochę trwa. Daleko dziś niestety nie zajadę. Podrzucił mnie kawałek jakiś naukowiec z uniwersytetu. Potem jechałem skuterem na trzeciego, prowadzonym przez chyba 12-latka. Przejechałem kilkadziesiąt kilometrów. Szału nie ma. Robi się ciemno. Dojeżdżam do jakiejś stacji benzynowej. Chyba tu zostanę już. Jestem prawie zupełnie bez prądu. Potrzebuje się podładować. Ważne, że wyjechałem z miasta. Jutro już jakoś pójdzie.
Ciekawostka, na stacji jest pełnoprawny „kemping”. A przynajmniej takie miejsce gdzie się można zupełnie na legalu przekimać. Jest toaleta, prysznic, prąd, zadaszenie. No po prostu idealnie

[modula id=”1113″]

Poprzedni artykułDzień 90 - dzień kapustyNastępny artykuł Dzień 92 - droga na południe

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta