Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-02-26 przez MikolajTD

Dni 152-153 – A może by się tak ożenić, zrobić parę dzieciaków i wyluzować?

Dni 152-153 – A może by się tak ożenić, zrobić parę dzieciaków i wyluzować?
2025-02-26 przez MikolajTD

Kolejne dwie nocki spędzam na tym samym polu w George Town. Śpi mi się tu doskonale. Przynajmniej jak już przestaną strzelać fajerwerki. Te są wciąż co noc. Postanowiłem przeczekać do niedzieli żeby się spokojnie udać do kościoła. Ten niczym szczególnym mnie nie ujął. Poza tym, że był zaskakująco pełny. Co nieoczekiwane, ale w ogóle okazuje się być standardem w Malezji.
Poza tym niedzielny odpoczynek.

Tylko powiedzcie, jak tu spać?!


A w sobotę? W sobotę trochę jeszcze pracy nad blogiem. Poleciałem na entuzjazmie z poprzedniego dnia. To trzeba było korzystać. Wieczorem natomiast jakoś tak wyszło, że spędziłem trochę czasu z taką jedną Indonezyjką. Bardzo ładną Indonezyjką, dodajmy. Husna przyjechała do Malezji studiować i pracować. Pracuje w fabryce i studiuje jakąś filologię angielską. Jak każda znana mi studentka filologii angielskiej jest strasznie znudzona swoim kierunkiem. Przybyszów z Indonezji tu nie brakuje. W zasadzie przybyszów skądkolwiek nie brakuje w Malezji.
Moja towarzyszka potrafi pięknie mówić, jest urocza i nawet chwilami zabawna. Obarczona cudownymi kształtami i radosnym usposobieniem. Nadrabia fakt, że jest jednak ode mnie wyraźnie młodsza, co czuć. Muzułmanka. Mówi, że do łóżka dopiero po ślubie. Ha! Mądra kobieta. Chciałaby żeby ktoś ją pokochał. W planach dwójka dzieci. Pytam czy byłaby skłonna rozważyć trójkę i życie w Polsce. Mówi, że byłaby:). A konwersja na Jezusa? No tu już ciężej…
Pytam czemu wierzy w Allaha. Odsyła mnie do jakiś krótkich wykładów na YT. Jej brakuje słów żeby wyjaśnić. Ok. Będzie słuchane.
Po tym jak żeśmy trzy razy przeszli się przez lokalny nocny targ (całkiem niezły) uznała, że jednak zjadłaby w centrum handlowym xDDD. Kobiety. Tam też wybór nie był łatwy. Wzięliśmy jakąś tajsko-chińską super zupę. I faktycznie, była to jedna z lepszych tego typu potraw jaką jadłem. I dobrze, że był ktoś kto mi wytłumaczył jak to prawidłowo zjeść. Stopniowo zalewając wywarem suchą część dania. Sam bym na to nie wpadł. Dalej uraczyliśmy się na deser jakimś takim japońskim mochi. Jedyną rzeczą, którą ostatecznie wzięliśmy z nocnego targu. Ja próbowałem pierwszy raz. Spoko. Jeszcze żeśmy się przespacerowali ultra nie ciekawym, nie nadającym się do żadnego typu spacerków, chodnikiem. Hmm…
A może by tak zostać w Malezji, ożenić się  ze śliczną azjatką, zrobić parę dzieciaków, i w końcu po prostu wyluzować? Ja wiem, wiem. Dzieciaki to kupa roboty. Nie zjedzcie mnie;). Ale wiecie o co mi chodzi:)

[modula id=”2610″]

Poprzedni artykułDzień 151 - Sztuczka ulicznaNastępny artykuł Dzień 154 - Spotyka się Polak, Rusek, Niemiec. A Grek pyta...

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta