Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-12-20 przez MikolajTD

93 – Plaża

93 – Plaża
2024-12-20 przez MikolajTD

Rano ruszyliśmy później niż się spodziewałem. Ale większą niespodzianką było to, że obudziłem się na przydrożnym stole. Dziwne. Pamiętam jak kładłem się na ziemi…
No i jedziemy. Już tylko kawałeczek. Jeszcze tylko chwilka. Już za momencik…
Dojeżdżamy do Cha-am. Mój kierowca mówi, że stąd już muszę iść sam. Przewiózł mnie kawał drogi. Do plaży już tylko 1,5km…

Patryk cieszy się życiem małżeńskim i robi mocny progres na ciężarach. Wiadomo. Ciśnie moim planem więc nie mogło być inaczej. W ogóle to ciekawa sytuacja. Patryk kiedyś robił mnóstwo klaty ale trochę go pomęczyłem żeby nie zaniedbywał nóg i teraz mówi, że więcej satysfakcji ma z kilogramów dołożonych na sztandze w przysiadach. Na początku nikt nie lubi ciężkich przysiadów.

Po drodze wstępuję do sporych rozmiarów marketu. Tak o, rozeznać się w ofercie. Raz, że jest to zawsze dla mnie cenna informacja. Dwa… Lubię zwiedzać markety za granicą. Nie oceniajcie…
W środku zaczepia mnie biały ziomeczek. Australijczyk. Mieszka tutaj z żoną tajką.  Trochę gawędzimy o głupotach. Trochę mi opowiada gdzie co jest. Spoko. Sam mnie zaczepił. Zainteresował się. Doradził. Milutko. W markecie nic nie kupiłem xD.
Do plaży już niespełna kilometr. Po drodze dochodzi do mnie, że idę już prawie normalnie. Tylko trochę kuśtykam. Ale da się iść. I wreszcie… Jest.
Jest, jest. Naprawdę. Dotarłem. Jest woda. I piasek. I wogóle. Niesamowite. Tak bardzo tęskniłem za tym od czasu kiedy opuściłem Bułgarię. I w końcu dotarłem. No teraz to charakter podróży się trochę zmieni.
Po pierwszych zachwytach dosyć szybko odkrywam, że wcale mi się tu nie podoba. Mnóstwo ludzi. Mnóstwo turystów. Ok może wcale nie ma ich aż tak dużo ale jest ich za dużo dla mnie. Plaża jest krótka. Usiana parasolkami, leżakami i wszelkimi innymi gówno-atrakcjami. Mam wrażenie, że nieco odzwyczaiłem się od takich miejscówek. Spoglądam na mapę. Jakieś 20km na północ jest coś co wydaje się być dużo spokojniejszą miejscowością, a wciąż jest tam konkretny kawałek plaży. Nie zastanawiam się długo. Jeszcze trochę wysiłku i będzie pięknie.
Uliczki stają się mniejsze. Czuć trochę bardziej wiejski klimat. I dobrze. Łatwiej będzie kogoś zatrzymać. Po drodze łapię jeszcze panierowanego banana z grilla (banan w panierce xD) i w drogę.
I cyk. Zatrzymuje się pierwszy skuter. Niderlandczyk. Mieszka nie daleko. Pyta gdzie jadę to mu pokazuję na mapie. „Jesteś pewien? Tam nic nie ma.” „I o to chodzi” – odpowiadam. Podwozi mnie kawałek. Dosłownie następne auto do którego wyciągam kciuka się zatrzymuje. Tym razem lokals. Zaprasza do auta. Jest to o tyle ciekawe, że to auto to całkiem nowe BMW. Wspominałem już coś o kierowcach BMW wcześniej?
Ziomek ubrany jest w taki lokalny skautowy mundur. I jest dyrektorem tutejszej szkoły. Ciągle powtarza, że mam szczęście, że go spotkałem i że on ma szczęście, bo może popraktykować angielski. Takie tam standardy. Mówi, że jedzie do Bangkoku, i że często jeździ tą trasą. No to biorę numer. Jak będę zawracał na Bangkok to wiem do kogo się zgłosić. Typ dowozi mnie na miejsce.
I jestem. Jest wczesne popołudnie. Tu faktycznie już czuć klimat zadupia. Idealnie.
Pierwsze wrażenie jest bardzo miłe. Drugie… Tu faktycznie chyba niczego nie ma… Ani otwartego sklepu, ani nic do jedzenie. Ojć. Czyżbym przesadził? Martwić się będę później. Idę na plażę.
Spacerek brzegiem. Wzdłuż wybrzeża mnóstwo hoteli. Ale wszystko wyglądają na opustoszałe. Spoko. Dopada mnie znużenie. A sumie dwie ostatnie nocki praktycznie zarwane. Położę się… Tylko na chwilkę…
„Chwilka” potrwała chyba z 2 godziny. Przysnęło mi się. I to była bardzo przyjemna drzemka była.
W międzyczasie napisali bracia. Patryk cieszy się życiem małżeńskim i robi mocny progres na ciężarach. Wiadomo. Ciśnie moim planem więc nie mogło być inaczej. W ogóle to ciekawa sytuacja. Patryk kiedyś robił mnóstwo klaty ale trochę go pomęczyłem żeby nie zaniedbywał nóg i teraz mówi, że więcej satysfakcji ma z kilogramów dołożonych na sztandze w przysiadach. Na początku nikt nie lubi ciężkich przysiadów. Ale jak się zrobi progres i stanie silnym to nagle wszyscy je kochają. Jest coś niesamowicie satysfakcjonującego w robieniu przysiadów ze 100kg+ sztangą na plecach. O korzyściach zdrowotnych i ogólnych (samopoczucia, ogólnej jakości życia, brak bólu) nawet nie wspominam. Każdemu polecam:).
Damian za to jest bardzo poważnym mężem i ojcem dwójki dzieci… Który po godzinach obraca hotwheelsami xDDD. No kocham po prostu. Cały mój cioteczny brat. W sumie zazdroszczę takiej zajawki, którą jeszcze można tak fajnie monetyzować. Także jakbyście poszukiwali dobrego dealera hotwheelsów to mam kontakt;).
Docieram do „centrum” miejscowości. I to trochę ulga. Są sklepy. Są knajpki. Są gniazdka. Wygląda na to, że wszystko jest co potrzeba. I dobrze. Za to jest też kameralnie. Spokojnie. Przyjemnie. Fajnie.
No to złapie jakieś jedzonko i trochę pochiiluję:)
Wieczorem okazuje się, że żadne miejsce nie jest idealne. Tutaj największym minusem okazują się być… Komary. I jest to dosyć konkretny problem. Po zachodzie słońca jest ich mnóstwo. Są wszedzie. Dziabią niemiłosiernie. Problem. Trzeba rozstawić namiot. Ale jest ciepło. Trochę za ciepło na namiot. Ale tym bardziej za ciepło na śpiwór. Nie ma rady. Rozkładam namiot.
Trochę się zgrzałem. Ale uciekam do swojej kryjówki. W środku duchota. Leżę na śpiworze. Spocony. Pfff… Nie może być idealnie. Ale nie ma rady. W tych czy innych warunkach, idę spać.

[modula id=”1132″]

Poprzedni artykułDzień 92 - droga na południeNastępny artykuł Dzień 94 - Mały Tajski Raj

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta