Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-11-05 przez MikolajTD

Dzień 50

Dzień 50
2024-11-05 przez MikolajTD

Długo nie pospałem, bo Kazach obudził mnie przed 8 i zaprosił na śniadanie. Potem odwiózł do miasta i dał wskazówki, jakim autobusem dojechać w góry. W międzyczasie odebrał calla z Los Angeles. Córka dzwoniła z życzeniami. Kurczę, mam wrażenie, że facet ogarnął życie.

Dziś jest w końcu ładna pogoda. Tak od początku do końca, a nie że przez chwilę. Słońce świeci, chmur nie ma. Idę w góry 🙂

1 listopada. W kościele z 15 osób. Jest coś takiego, że gdzie by człowiek na świecie nie był, to na Eucharystii czuje się jak w domu. Wszystko jest takie znane, swoje, bezpieczne.

Góry jakie są, widać na zdjęciach. Zawsze to bardzo przyjemnie tak sobie wyskoczyć.

Dziś 1 listopada. Znalazłem w internetach jakąś katolicką parafię, ale już informacji o Eucharystii brak. No to postanawiam pojechać do kościoła na 17 i spróbować ustalić na miejscu, czy coś będzie. Posesja kościoła otwarta, to wchodzę. Ale nikogo nigdzie nie ma. Kościół zamknięty. Ok. To poczekam jakiś czas i zobaczymy, czy się uda być dzisiaj na mszy. Po kilku chwilach zaczepia mnie pani Svetlana. „Na mszę?” – pyta. „Na mszę” – odpowiadam. „A wejdzie, herbaty się napije?” No pewnie, że tak 🙂

I tak oto zostaję zaproszony na kawę/herbatę i bułeczkę (z mięskiem :). Pani Svetlana jest Kazaszką (?). Jej ojciec był Żydem, a matka Rosjanką. Pracuje częściowo na parafii, pilnując administracji, a częściowo w przedszkolu. Jest bardzo, bardzo uśmiechniętą i szczerą kobietą. Cieszy się, że postanowiłem dołączyć do jej podwieczorku. Dzięki temu nie jadła sama 🙂

Trochę pogawędziliśmy. Trochę poopowiadała mi o stanie kazachskiego kościoła. W międzyczasie okazuje się, że ksiądz i wikary to franciszkanie… z Polski. Jestem tak bardzo nie zaskoczony, jak tylko się da. Stało się to niemal oczywiste w momencie, w którym się okazało, że pani Svetlana mówi po polsku. Zresztą mam wrażenie, że połowa wszystkich mszy, na których byłem za granicą w życiu, była odprawiana przez polskich księży. Oni po prostu są wszędzie. Ciekawostka – na tym wyjeździe uczestniczę w Eucharystii po raz piąty. W sumie 4 razy msza była odprawiana przez polskiego księdza 🙂

Fajnie – myślę. Może zamienię z nimi parę słów 🙂

1 listopada. W kościele z 15 osób. Jest coś takiego, że gdzie by człowiek na świecie nie był, to na Eucharystii czuje się jak w domu. Wszystko jest takie znane, swoje, bezpieczne. Nawet pomimo, że nie znam języka. Pierwszy raz jestem na mszy po rosyjsku.

Dzisiaj u nikogo nie goszczę. Za to okazało się, że osoba z apki może mi zaproponować na jedną noc… własny apartament na wyłączność xD. Biorę 🙂

Rzeczy się przeciągnęły, w efekcie idę spać dosyć późno. Ale za to w bardzo komfortowych i przyjemnych warunkach 🙂

Poprzedni artykułDzień 49Następny artykuł Dzień 51

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta