Poranek totalnie generyczny. Wstępne ogarnianie. Jakieś śniadanie na mieście. No i ląduję znowu w tym samym centrum handlowym co wczoraj. Znowu… Ok, rozumiem. To się robi nudne. W ogóle to już dawno pojawiła się delikatna „presja”. Myślę sobie, że jak nie wydarzy się nic ciekawego, to nie będzie o czym pisać. A jak nie będzie o czym pisać… To co Wy będziecie czytać, moi biedni!?
No ale sorry, czasem serio nie ma o czym. Albo jest o czym, tylko wydaje się to być skrajnie nieciekawe. Tak jak na przykład dzisiaj. Większość produktywnej części dnia spędzam na pisaniu. I uznaje to za bardzo dobry dzień. To o czym tu pisać? Pisać o pisaniu? Już ładnych parę dni minęło od mojej pisarskiej niemocy. Teraz idzie mi dużo lepiej. Wyraźnie nadrabiam zaległości. I to cieszy. Nawet bardzo. Jeszcze parę dni powinienem być na bieżąco. Ekstra.
Dziś jest forma. W sumie zapisuje 5(!) dni. Nie wiem czy to aby nie rekord. A na pewno gdzieś w okolicach. Super. I nawet sprawia mi to sporo radochy. I nawet mam wrażenie, że w miarę sensownie wyszło. Jest tylko jeden efekt uboczny. Głowa, mam wrażenie, że mi zaraz eksploduje. Jeszcze trzeba to wszystko powysyłać tacie. Internet muli. Filmiki się nie chcą przesłać. Za to nagle odkrywam, że telefon w sumie działa be zarzutu odkąd opuściłem Phi Phi Island. Może jakieś negatywne fale? xDDD
Później uderzam w miasto. Tak się zająłem tym pisaniem, że jakoś w ogóle nie mam planu na dziś. To pomyślałem, że dam szansę jeszcze raz temu całemu Phuket Town. I się miło zaskoczyłem. Wieczorem jest tu jakiś zupełnie inny klimat. Jest sporo światełek. Pootwierane kolorowe sklepy, stragany, restauracje. Jakoś robi to na mnie dużo, dużo lepsze wrażenie niż wcześniej.
Także bardzo przyjemny spacerek. Od czasu do czasu wezmę jakieś jedzonko ze sklepu. No i jest bardzo milutko. Gdzieś tam sobie usiądę. Podumam. No właśnie. Jakiś taki melanholijno-relfeksyjny nastrój. I tak se siedzę i myślę. Ogólnie o życiu.
Taki dzisiaj zamyślony byłem cały dzień że nie „pomyślałem” (hehe), że trzeba by gdzieś się przespać. Trochę szukam po nocy ale znajduje jakiś uroczy park.
[modula id=”2023″]

Michał jest mnóstwo rzeczy które nas interesują np.jedzonko,dla Ciebie to jakieś a dla nas to wielka tajemnica,możesz pisać o cenach np.,wyspa Phuket to najbardziej znane turystyczne miejsce,mozesz nam pokazać np.jakie pamiątki są na srtaganach,albo ile kosztuje drineczek w barze,albo czy morze szumi i jaki z bliska jest piasek,to wszystko jest ciekawe a Ty piszesz o tym jakbyś się nudził?Piękno świata tkwi w szczegółach ?