Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-05-30 przez MikolajTD

Dni 232 – 233 – „Czy na pewno chce to zrobić?”

Dni 232 – 233 – „Czy na pewno chce to zrobić?”
2025-05-30 przez MikolajTD

No, koniec tego leniuchowania. Trzeba jechać dalej. Moi gospodarze są na zakupach. Mam czas żeby się ogarnąć, zjeść śniadanie. Wciąż ich nie ma. No to spróbuję być użyteczny i zajmę się czyszczeniem basenu. Niesamowicie relaksujące zajęcie.
Wrócili. Rozpakowujemy auto. Jestem gotów jechać w każdej chwili ale… Wyczuwam jakieś napięcie w powietrzu. Gus myśli. I to intensywnie. Więcej. On się zastanawia. Nie jestem pewien nad czym. Ale widzę, że jego małżonka wie już doskonale.
„Czy na pewno chce to zrobić?” – pyta sam siebie Gus. „Dobrze wiesz, że tak” – odpowiada mu jego wspaniała żona. „Nie będziesz miała z tym problemu?” Dopytuje na wszelki. „Zrób co Cię uszczęśliwi” ta znowu odpowiada krótko. „A niech to”, teraz Gus zwraca się do mnie. „Zawiozę Cię do Sydney”.
Nawet nie jestem jakoś bardzo zaskoczony. Gus mnie lubi. I ja go też. Ale co najistotniejsze, on kocha po prostu być w trasie i jeździć po tym kraju. Każda wymówka jest dobra żeby to robić. Nie żeby były mu one potrzebne;). 
Pakujemy kampera, ściskam na pożegnanie moją gospodynię. I jedziemy. Ku Sydney.
Jest już koło południa więc dojechać dziś na miejsce nie dojedziemy. Ale nie jest to żaden problem. Fajnie znowu razem być w trasie.
Pogoda ładna, widoczki przyjemne. Dużo wiecej nie potrzebujemy.
Gus żałuje tylko, że nie miałem okazji poznać jego córek. Ma dwie. Z poprzedniego małżeństwa. Mieszkają nie daleko. Jedna trochę ode mnie starsza, druga młodsza. Tak wogóle to Gus rozwodził się dwukrotnie. Ale z obiema swoimi byłymi małżonkami jest a kontakcie. Córki ma z drugą. Nie ułożyło im się. A pierwsza wciąż jest jego bliską przyjaciółką i jedną z najważniejszych osób w życiu. Rozwiedli się, bo ona nie wyobrażała sobie żyć w Australii, on nie wyobrażał sobie żyć gdziekolwiek indziej. Ciekawy przypadek gdzie „zostańmy przyjaciółmi” zadziałało i to lepiej niż możnaby sobie to wyobrażać. Wciąż regularnie gadają przez telefon przy byle okazji. Oboje mają swoje życie. Oboje założyli swoje rodziny. Ale mimo to, pozostali sobie bliscy.
Po drodze zatrzymujemy się w małej miejscowości, w której można zwiedzić… Łódź podwodną… Łódź podwodną…
300km od linii brzegu… Australia…
Dziś w nocy zapowiadają deszcze. Gus proponuje mi nocleg w kamperze. Do tej pory spałem na zewnątrz. Tzn. Jak jeździliśmy. No w każdym razie, skorzystam.

Dziś na początek jedziemy do Canberry. Canberra to, uwaga uwaga, stolica Australii. Dobra, dobra, i tak wiem, że nie wiedziliście.
Ponoć Sydney i Melbourne nie mogło się dogadać, które z nich ma być stolicą to postanowili, że w tym celu zbudują nowe miasto, pośrodku. No, i wszyscy niezadowoleni.
W każdym razie po Canberze od razu widać jaką funkcję pełni. To miasto wydaje się być wręcz zaprojektowane pod przyjmowanie zagranicznych delegacji. No, bo w sumie to zostało zaprojektowane z myślą o przyjmowaniu zagranicznych delegacji. Jest co prawda 10 razy mniejsze niż Melbourne czy Sydney, ale wciąż, robi wrażenie.
Jedziemy dalej. Po drodze mijając wielkiego barana. Czy tam wielką owce. Australia…
Zanim Gus odstawi mnie na miejsce postanawiam zaprosić go na piwo. Wiem, że nie odmówi. I wydaje się być najszczęśliwszy na świecie, że zaproponowałem. W części Sydney, w której jesteśmy mój kierowca akurat nie zna żadnej miejscówki więc mam okazję się wykazać. Google idzie w ruch.
Coś znajduje. Całkiem przyjemne coś. No to czas na nasze ostatnie wspólne piwo.
Gus to niesamowity, niemal inspirujący facet. Pomimo 63 lat, poważnego wypadku, problemów zdrowotnych, dwóch rozwodów, facet wciąż czerpie z każdego dnia pełnymi garściami. On kocha życie. Tak deklaruje. I widać to po nim.
Ludzie czasem mówią, że nie chcą zostawać za późno rodzicami żeby potem nie być… Starymi, zdziadziałymi rodzicami. Gus udowadnia, że wiek to tylko liczba. Pomimo 60 lat na karku zabiera swoją 19 letnią córkę w trasę i upija się z nią w pubie śpiewając całą noc karaoke. Albo daje się jej zaprosić na metalowy koncert piracki i bawi się na nim jeszcze lepiej niż ona. Jak wypadek sprawił, że nie może jeździć na motocyklu, zaczął podróżować kamperem. Jak mu się nie ułożyło z jedną kobietą, zaczął budować z drugą. Zero wymówek. Facet udowadnia, że nigdy nie jest za późno żeby być szczęśliwym i cieszyć się życiem.
Dzięki za wszystko Gus:)

Poprzedni artykułDni 228 - 231 - Nie tak łatwo się rozstaćilustracja wprowadzjaca dzien 231Następny artykuł Dni 233 - 236 - Po prostu SidneyIlustracja wprowadzajaca dzien 236

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta