Dzień 203 – @#&%!? – w końcu to wulkan!
Pociąg przyjechał o 3 rano. Obstawiałem 4. Także ostatecznie mamy 2,5 godziny opóźnienia. No nic. Bywa. Poczekalnia przynajmniej była całkiem przyjemna. I standard w przedziale też znacząco wyższy niż się…
Dzień 202 – Bóg Zniszczenia wciąż za mną podąża
Początek dnia mocno przypomina to co wczoraj. Nic się specjalnego nie dzieje. Ale ważne, że jedziemy dalej. Bo autostop wciąż działa. Zdarzają się nawet przyjemne akcenty. Jeden z kierowców zabrał…
Dzień 201 – No nie uwierzycie
Te wieczorki w hotelach jednak robią robotę. Zawsze to można ogarnąć swoje sprawy i wyluzować. W efekcie jak słaby dzień by nie był, w następny wchodzę z pewną, minimalną dozą…



