Początek dnia mocno przypomina to co wczoraj. Nic się specjalnego nie dzieje. Ale ważne, że jedziemy dalej. Bo autostop wciąż działa. Zdarzają się nawet przyjemne akcenty. Jeden z kierowców zabrał mnie do domu. Tam babeczka sprzedawała jakieś jedzonko. Takie bardziej chińskie niż Indonezyjskie. Bardzo dobre. Za naprawę śmieszne pieniądze.
Innym razem w drogę zabrała mnie wesoła muzułmańska rodzina. Kompania liczyła 6 osób. Czwórka małych dzieciaków. Piąte czeka w domu. Mają rodzice zdrowie. Całkiem nieźle gadają po angielsku. Są ciekawi i niesamowicie uprzejmi. Dowożą mnie do dzisiejszego celu. Yogyakarta. Większe miasto. Jakieś 800 tysięcy mieszkańców. I jest to pierwsze, choć trochę turystyczne miejsce jakie odwiedzam w Indonezji. I to od razu widać. Na ulicy pojawiają się biali. Jej. Dawno ich nie widziałem. Nie licząc dosłownie jednej wycieczki w stolicy.
Udaje mi się zlokalizować obchody… W sumie nie wiem czego. Ktoś mi powiedział, że jutro jest wielkie muzułmańskie święto. Bajram. Powszechnie obchodzony nawet przez niespecjalnie praktykujących muzułmanów.
Dziś niedziela. Jest jeszcze przed osiemnastą. Szybko sprawdzam czy jest jakiś kościół w okolicy. Jest. W ogóle kościołów w tym kraju jest dużo więcej niż bym się spodziewał, tak jak odprawianych mszy. W dodatku za każdym razem są pełne. A wspominałem już, że Indonezyjki to najładniejsze Azjatki po Kazaszkach? Nie jest to żadna ujma, bo z kazaszkami pod tym względem to ciężko konkurować. No w każdym razie w kościele widać trochę wyraźniej, że Indonezyjki to piękne kobiety. I spokojnie. To nie żaden fanatyzm religijny. Po prostu większość dziewczyn tu skutecznie skrywa swoją urodę pod burkami. A katoliczki ich nie noszą.
Zupełnie przypadkiem okazuje się, że dziś jest jakaś impreza w mieście. To idę ją zlokalizować. Yogyakarta to chyba pierwsze faktycznie przyjemne miejsce jakie odwiedzam w Indonezji. Przynajmniej takie mam wnioski po wieczornej wizycie. A według internetów jest tu co oglądać.
Udaje mi się zlokalizować obchody… W sumie nie wiem czego. Ktoś mi powiedział, że jutro jest wielkie muzułmańskie święto. Bajram. Powszechnie obchodzony nawet przez niespecjalnie praktykujących muzułmanów. Wszyscy wracają do rodzinnych domów. Z tego co zrozumiałem to niby taki odpowiednik naszej Wielkanocy (pod względem religijnej wagi) ale charakterem bliżej do Bożego Narodzenia. Czy jakoś tak. W każdym razie bardzo rodzinne święto. No i koniec Ramadanu. Nareszcie. Ciekawe jak to zmieni kraj.
No ale dziś jest chyba taki „wieczór przed”. Że wigilia niby? No w każdym razie na ulicach mnóstwo ludzi, mnóstwo dzieci, mnóstwo orszaków. Śpiewają, tańczą. Jest głośno, wesoło. Jest jedzenie i picie. Ja osobiście nic za bardzo nie rozumiem z tego co się tu dzieje. To chyba niby muzułmańskie święto ale charakter wydaje się raczej nawiązywać do rdzennej kultury i wierzeń. Przynajmniej jak patrzę na stroje. Ale w głośnikach wciąż słychać głównie „Allahu Akbar” śpiewane na różne sposoby i do różnych melodii. Dosyć to typowe tutaj. Niezbyt oryginalne, muszę przyznać.
Impreza przyjemna. Późnym wieczorem wciąż na ulicach mnóstwo ludzi. Coś tam zjem, coś wypije, coś pooglądam.
Zastanawiam się co dalej. Możnaby spokojnie wziąć tani hotelik i się wyspać ale coś mnie tknęło żeby najpierw udać się na stację kolejową i zorientować jakie mam opcje w najbliższym czasie. Jest nocny pociąg do Malang. Tam jadę. Jak do niego wsiądę to powinienem być na miejscu o poranku. Do odjazdu 3 godzinki ale jak poczekam jedną i kupię bilet na mniej niż 2 godziny przed wyjazdem to zapłacę o połowę mniej. Bajka. Biorę. Autostop niby zaskoczył i stało się bardzo przyjemnie ale orientuje się, że za nieco ponad tydzień kończy mi się wiza na Idnoenzje. Więc jeśli chce tu jeszcze coś zobaczyć to pora zagęścić ruchy. Jejku. Kiedy to minęło?
W międzyczasie się przygotuje i trochę pocziluję. Na peronie jestem przed czasem. Pociąg się spóźnia. To nic. Jest gniazdko. Podładuję się. Popiszę. Spóźnia się coraz bardziej. Godzina, półtorej… Wciąż go nie ma. Jakiś facet co siedzi obok obwieszcza mi, że mój pociąg rąbnął w samochód…















































