Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-03-18 przez MikolajTD

Dzień 181 – Fejkowe hotele czyli witamy w Indonezji

Dzień 181 – Fejkowe hotele czyli witamy w Indonezji
2025-03-18 przez MikolajTD

Jak wychodziłem rano to mój gospodarz wciąż spał jak dziecko. To już nie budziłem. Dziś niedziela. To najpierw do kościoła. Po mszy od razu do bankomatu obok. I idziemy na prom. Ten, też nie daleko.
Podchodzę do okienka. Mówię, że chce do Indonezji. I pani z miejsca wszystko mi tłumaczy. Ile kosztuje bilet. Mogę zapłacić kartą. Ile kosztuje wiza. Czy mam wystarczająco dużo gotówki. Podaje ceny w rinngetach, rupiach indonezyjskich i dolarach. No babeczka po prostu wszystko wie. I upewnia się, że ja też wszystko rozumiem. Cudownie.

Siadam sobie przy stoliku pod sklepem i już widzę, że jestem nie lada atrakcją. Dla niemal wszystkich wokół.

Prom odpływa za 4 godziny. Ale mam tu być za 3. Luzik. To idę na śniadanie.
Wypływamy o czasie. W środku nie ma za wielu osób. Jest luzik. W telewizorni puszczają Deadpoola 3. Jedynkę, i dwójkę raczej wymęczyłem. Ale trójki to jestem totalnym fanem. I nawet mi nie przeszkadzają obce napisy.
Zanim dotrzemy do portu dostajemy jakiś papier do wypełnienia. Skąd jesteś? Dokąd jedziesz? Jak długo zostaniesz? Gdzie będziesz spał? Czy nie jesteś chory? Standardy.
Podchodzą panowie z dużą ilością gotówki. Pytają czy nie chce kupić rupii. Kurs mają uczciwy. Biorę. Jeden problem z głowy. Dobra decyzja. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kantoru na lądzie nie wiedziałem.
Przejście graniczne jest nawet płynne. Ale zaraz po nim… Jedna z absolutnie najgorszych rzeczy w podróży. Taksówkarze. Ci jak mnie tylko wypatrzyli to wpadli w sprzedażowy amok. Rzucili się na mnie jak hieny. Where you go? Where you go? Where you go? Każdy po kolei. Jeeeeny.  Nachalni taksówkarze to jedno z najgorszych wspomnień z Maroko. Ale tu to jest chyba nawet gorzej. Strasznie mnie to irytuje. Oni zwyczajnie nie słuchają. Nie odpuszczą póki z nimi nie pojedziesz. A ja nawet nie wiem dokąd jadę… Serio.
Łapię się na tym, że odmówiłem kilku z nich zdecydowanie mocniej niż chciałem. Ale naprawdę byli irytujący.
Opuszczam port. Idę ulicą mniej więcej w stronę centrum. Po drodze mijam stanowisko z internetem. Ciężko to inaczej nazwać. Taki sklepik jak każdy inny tutaj ale pełen wszelkiego rodzaju pakietów telefoniczno internetowych. I nawet parę lokalsów podjeżdża się zaopatrzyć. Ciekawe. Sprzedawca po angielsku nic, a nic. Jakoś dochodzimy do porozumienia i udaje się kupić kartę z nielimitowanym internetem. Tzn. 2GB dziennie na pełnej prędkości, a jak przekroczysz to będzie wolniejszy do końca dnia. Dziwny system. Ale dobrze, że jest.
Mijam jakiś stolik z piciem. Biorę zwykłą herbatę z lodem. Nie dodają mleka ale wciąż słodzą jak cholera. Do tego jakiś ryż i kurczak. Pierwsze lepsze co spotkałem. Głodny jestem.
Siadam sobie przy stoliku pod sklepem i już widzę, że jestem nie lada atrakcją. Dla niemal wszystkich wokół. Dziewczyna co mi sprzedała herbatę zerka na mnie co jakiś czas, nerwowo się przy tym uśmiechając. Zaczepia mnie jakiś chłopaczek. Dopytuje o sociale. Pierwsza osoba tutaj, która faktycznie coś tam mówi po angielsku. Zjadłem. Idę dalej.
Pierwsze wrażenie? Jest biada. I to duża. Jestem coraz bliżej centrum. Miasteczko się zagęszcza. Pojawia się coraz więcej ludzi i straganów. Mam wrażenie, że absolutnie wszyscy się do mnie uśmiechają. Gdzie się nie pojawię, budzę entuzjazm. Coś zjem. Poprzechadzam się po mieście. I co? Trzeba by ogarnąć jakiś nocleg. Miałem umówioną hostkę ale teraz jakoś nie odpisuje. W sumie…  Nie mam jakiejś wielkiej ochoty na wizytę dzisiaj. Patrzę jakie mamy opcje hotelowe. I tu niespodzianka. Ceny w internecie zaczynają się już od… 9zł za noc. Za pokój. Ja słyszałem, że tu jest tanio jak nigdzie. Ale to już wygląda nieco podejrzanie.
Sprawdzam opinie w Googlach wspomnianych hoteli. Wiele niezadowolonych komentarzy piszących o tym, że ich opłacona rezerwacja nie została przyjęta. Hmm… Dziwne, dziwne. Najbezpieczniej będzie udać się do hotelu osobiście i sprawdzić co i jak.
Pracownik pokazuje mi pokój i podaje cenę. Ta jest dwa razy wyższa niż ta internetowa. Żeby była jasność. Wciąż śmiesznie niska. Ale adekwatna do standardu. Pytam chłopaka o rezerwację przez internet ale tu już wchodzimy na zbyt zaawansowany angielski.
Coś tu śmierdzi z tymi aplikacjami. No to robię tak. Rezerwuje przez internet i podbijamy do hotelu znowu. I faktycznie, po dłuższej wymianie zdań okazuje się, że oni już nie współpracują z wymienioną przeze mnie apką. Dziwne. Bo na papierze wydaje się wszystko legitne. Dostałem maila z numerem i wogóle. A oni mowią, że nie bo nie i podają wyższą cenę. Pfff. Nie fajnie.
Postanawiam sprawdzić jeszcze parę innych miejscówek. I wszędzie sytuacja się powtarza. Nie respektują rezerwacji i podają wyższą cenę. A apka pozwala zapłacić z góry. Według internetowych komentarzy parę osób straciło tu trochę pieniędzy. Wygląda to na jakiś jeden wielki przekręt. Robisz rezerwacje, przyjeżdżasz, a na miejscu Ci mówią że nie zostało zapłacone i musisz wybulić 2-3 razy więcej.
Śmierdzi. Ostatecznie biorę jeden z pokoi. Facet zszedł mi z ceny 30%. Zawsze to zachęcające jak widać, że się mimo wszystko starają.
Trochę się zastanawiam o co w tym chodzi. Czy właściciele hotelów wystawiają fejkowe ogłoszenia? Czy apka oscamowała hotelarzy wystawiając ich pokoje za śmieszne ceny. Zalatuje jakaś mafią. Zwłaszcza, że te hotele na Googlach noszą nazwę samej apki…
Sprawdziłem. Podobne akcje dzieją się też  w dużych miastach.
Dziwna sprawa. No ale ostatecznie ważne, że mam gdzie spać. Choć mnie to strasznie irytuje taka byle jakość. Straciłem trochę czasu na to. I też nie specjalnie warto się kłócić o 10-15zł. Ale cenna lekcja jest taka żeby przypadkiem za nic nie płacić na zaś.

Poprzedni artykułDzień 180 - Nie takłatwo dostać się do IndonezjiNastępny artykuł Dni 182-184 - Barber czy Rzeźnik?

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta