Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-11-03 przez MikolajTD

Dzień 49

Dzień 49
2024-11-03 przez MikolajTD

Talia rano jedzie do stomatologa. A to oznacza, że cała rodzina jedzie do stomatologa. Wyjście z dwójką małych dzieci to dla nich operacja specjalna. Nie mogę pomóc, więc decyduję się pozmywać (czego nienawidzę) po śniadaniu. Tyle mogę zrobić.

Moi gospodarze jadą do centrum, więc zabierają mnie ze sobą. Siedzę z tyłu z dziewczynkami. Starsza zabawia mnie rozmową.

Maria jest mężatką z dwójką dzieci, ale okazuje się, że żyje w tzw. otwartym związku. Dla mnie to ciekawa okazja, bo nigdy wcześniej chyba nikogo takiego nie poznałem, a od dawna zastanawiałem się, jak myślą ludzie w takich relacjach i co nimi kieruje.

Teoretycznie Couchsurfing to nie tylko noclegi u obcych ludzi, ale ogólnie nawiązywanie międzynarodowych znajomości. Dziś jestem umówiony na kawę o 14:00 z Marią, którą poznałem przez aplikację. Mam trochę czasu, więc decyduję się zrobić trening(!). Pierwszy od prawie miesiąca. Idzie lepiej, niż się spodziewałem – spadki w sile nie są aż tak dramatyczne, choć wyraźne. No ale trzeba ćwiczyć. Podciągania i dipy. W Kazachstanie jest mnóstwo parków do kalisteniki, ale mam wrażenie, że są zupełnie puste. Może to kwestia pory roku? W Hiszpanii tego typu miejsca rzadko były nieużywane.

Maria mówi po angielsku 🙂 I to nawet lepiej niż ja. Pierwszy raz zdarza mi się taka sytuacja w Kazachstanie i to cudowne uczucie. Nie spodziewałem się, ale przegadaliśmy bite 4 godziny w kawiarni i chyba oboje dobrze się bawiliśmy. Chyba tego właśnie potrzebowałem – rozmowy na konkretne tematy, bez ciągłego dogadywania się trochę po polsku, trochę po rosyjsku i trochę na migi, żeby przekazać, dokąd jadę. Maria urodziła się w Kazachstanie, dorastała w Dubaju, a etnicznie jest Rosjanką. Ciekawa osoba, wykształcona. Mogłem wreszcie spokojnie pogadać z kimś o historii, mentalności, bolączkach i sytuacji Kazachów. Rozmawialiśmy o podróżach, Chinach, polityce, historii, religii i seksualności. Maria jest mężatką z dwójką dzieci, ale okazuje się, że żyje w tzw. otwartym związku. Dla mnie to ciekawa okazja, bo nigdy wcześniej chyba nikogo takiego nie poznałem, a od dawna zastanawiałem się, jak myślą ludzie w takich relacjach i co nimi kieruje. Zastanawiałem się, jak to robią, że nie zazdroszczą. Maria wyjaśnia, że zazdroszczą, ale po prostu się na to godzą. Aha… Ok…

W międzyczasie dzwoni do mnie Kazach Żan Dos – ten pocieszny typ, który przewiózł mnie przez całą Gruzję. Mieszka w Ałmatach i zaprasza, żebym dzisiaj był jego gościem. Wspaniale!

Żegnam się z Marią i wsiadam do auta Żan Dosa. Rany, ale ten gość jest pocieszny! Śmieje się przy każdej możliwej okazji. Mam wrażenie, że to jeden z najszczerszych „śmiechów”, jakie kiedykolwiek słyszałem 🙂 Żan Dos ma żonę, dwóch synów, córkę, trzech wnuków i dwie wnuczki. Synowie z rodzinami mieszkają z nim w domu. Córka mieszka w słonecznej Kalifornii z mężem pięściarzem i dwójką dzieci.

Dom Żana znajduje się na przedmieściach. Jest spory (dobrze ponad 200 metrów), ale jak to w Kazachstanie, parterowy. Wykorzystują całą dostępną przestrzeń. Żona Żana jest dyrektorką przedszkola, a jego synowie to odpowiednio lekarz i pilot. Synowe zajmują się dziećmi i domem. Żan poza prowadzeniem ciężarówki ma jeszcze kilka lokalnych biznesów. Niezła rodzinka! Ze wszystkich domowników tylko druga synowa mówi po angielsku. Cudownie. To młoda dziewczyna (21 lat) z czteromiesięcznym dzieckiem, uśmiechnięta, radosna, szczera, dowcipna i ogarnięta. Od razu rozumiem, czemu jej mąż ją wybrał.

Trafiam akurat na kolację. Na wielkim talerzu znajduje się najbardziej znana kazachska potrawa – kluski z koniną, w wersji z ziemniakiem. W tej chwili powinienem zrobić zdjęcie, ale moment jest tak cudowny, że robienie zdjęć by go zniszczyło. Nażarłem się. A to jeszcze nie koniec dzisiejszych atrakcji. Okazuje się, że w domu nie ma ciepłej wody, więc Żan odwozi mnie do miejskiej łaźni z sauną 🙂 Nie chciałem robić zamieszania pytając o prysznic, ale dziękuję, było bardzo przyjemnie.

Po powrocie do domu czas spać… Tylko że nie xD Okazuje się, że jutro mój kazachski przyjaciel kończy okrągłe 50 lat! Bezużyteczna ciekawostka – to także dokładnie 50. dzień mojej wyprawy. Świętowanie odbywa się… o północy. No to wstaję i idę świętować 🙂

Znowu porządnie zastawiony stół, tym razem na słodko. Jako gościowi przypada mi zaszczyt złożenia życzeń jako pierwszemu. Potem czas na prezenty – fajne, w tym najnowszy iPhone (16?). Do biednych ludzi nie trafiłem xD Zasypiam po 3 rano. Ale to był dzień.

Poprzedni artykułDzień 48Następny artykuł Dzień 50

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta