5.40 budzik. Cóż to był za chory pomysł. Ale słowo się rzekło. Powiedzieliśmy, że wstaniemy to wstaniemy. Armando wydaje się być w podobnym stanie co ja xD.
Punkt 6 jesteśmy pod drzwiami Isy. 10 minut później już na plaży. I teraz dostrzegam coś podejrzanego. Isa idzie w klapkach i ma ze sobą torebkę. A Armando ręcznik. Co jest? Mieliśmy przecież biegać!
A nie. Nic z tych rzeczy. Przyszliśmy popływać xD. Wyrolowali mnie. No ale za to jaki to był przyjemny poranek, na plaży o wschodzie słońca. Woda w sam raz. Przebaczone.
Mam dziś trochę przestrzeni żeby ogarnąć się ze swoimi rzeczami. Mieszkanie w klinice dla zwierząt jest dla mnie kolejnym, nowym, ciekawym doświadczeniem. Ciągle słychać psy i koty. Niezbyt szczęśliwe. Jak to u weterynarza. Ale za to bardzo zadbane.
Na dole znajduje się sklep zoologiczny z uroczymi zwierzakami. No sama słodycz.
Większość klientów to Amerykanie, którzy za tą samą opiekę zapłacą tu prawie 10 razy mniej niż u siebie. No niezłe przebicie. Biznes się kręci. Armando to bardzo uzdolniony menadżer.
Popołudniu jedziemy załatwić coś w walmarcie z innym kolegą mojego dobrodzieja. A później na obiad. Znowu burrito. Ale tym razem jakieś inne. Takie głęboko smażone. Wciąż, pyszne.
Wieczorem mam okazję pogadać z moim gospodarzem o życiu. Rozmowa schodzi na to jak to jest być gejem we względnie konserwatywnym społeczeństwie jakim jest Meksyk. Choć związki homoseksualne można tu sformalizować to zdaniem Armando bycie gejem w Meksyku do najprostszych nie należy. Nie jestem fanem jakiś złożonych dyskusji ideologicznych ale fajnie czasem poznać obcą mi perspektywę na złożony temat. Nawet sam Armando przyznał, że od tych wszystkich pytań, które mu zadałem chyba musi się jeszcze zastanowić nad pewnymi rzeczami i zrewidować niektóre poglądy. Szok! Dziś to raczej mało kto zachowuje otwartą głowę i gotowy jest przyznać, że być może nie wie wszystkiego.
Pogawędka siada tak dobrze, że mój rozmówca chętnie by ją jeszcze kontynuował ale ja padam. A jutro znowu wstajemy wcześnie.
Armando to naprawdę świetny facet z ogromną wiedzą i doświadczeniem. Z dobrym sercem i otwartą głową. Gotowy zawsze pomóc każdemu. Tak samo bliskim jak i obcym podróżnikom. Super gość! Dzięki Armando!
Dzień 313 – Drobne kłamstewko :)
Poprzedni artykułDzień 312 - Telcel - pelcel, Oxxo - pokso
Następny artykuł Dzień 314 - Druga zasada autostopu: Nie jesteś pewien? Nie wchodź!
Następny artykuł Dzień 314 - Druga zasada autostopu: Nie jesteś pewien? Nie wchodź!



















