Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-07-15 przez MikolajTD

Dni 294 – 297 – Gdzie się chowa pieniądze w Meksyku?

Dni 294 – 297 – Gdzie się chowa pieniądze w Meksyku?
2025-07-15 przez MikolajTD

Aj. No nie była to najprzyjemniejsza nocka. Spania nic a nic. W dodatku akurat wczoraj poszedł pasek w plecaku. To trzeba go było nosić na jednym ramieniu cały czas. Kręgosłup tego nie lubi. Wydaje mi się, że życia nocnego w Tijuanie już zaznałem dosyć.
Dziś niedziela to rano do kościoła. Homilię przespałem. Ale nawet nie czuje się winny. Mój hiszpański zdecydowanie nie wystarcza żeby cokolwiek z niej wyciągnąć. Potem od razu idę do fast fooda. Zamawiam byle co byleby usiąść i się podładować. Nie tylko telefon. Ale siebie też. Stosuje „trik”, który przypadkiem odkryłem po nieprzespanej dobie w pociągu w Chinach. Robię drzemkę na stoliku w lokalu. Działa.
Coś tam ogarniam na telefonie. W międzyczasie udaje się porozumieć z hostami. Dziś na jedną noc zaprasza mnie Brenda. Na dłużej nie może. To nic. Jedna nocka na kanapie brzmi jak absolutny luksus w tym momencie.
Brenda mieszka niespełna 3 km od centrum to się przejdę. Gorzej, że nie sprawdziłem że to pod górkę. Całkiem solidne podejście. Ale docieram.
Moja dobrodziejka to Couchsurfingowa wyjadaczka. Ponad 130 opinii. Nieźle. Nieco starsza ode mnie. Od razu widać, że to naprawdę super pozytywna, szczera i otwarta dziewczyna, przy której aż chce się być. Ma wokół siebie taką pozytywną, jak to się teraz mówi, aurę.
Szybko okazuje się przy tym, że nie tylko ja miałem „ciężką” noc. Brenda ma gościa. Też couchsurfer. Z San Diego. Znają się już od jakiegoś czasu i on wpada ją czasem odwiedzić. Wczoraj trochę popili. No dobra. Więcej niż trochę. No w każdym razie nie są dziś w jakiejś najlepszej formie. Jedziemy razem po jakieś zakupy. Potem moja gospodyni bierze się za robienie obiadu (to ten typ, który nie toleruje obcych w kuchni), a ja pod prysznic, a potem na kanapę i… Chrrrraaaapp.
Obudziłem się wieczorem. Moi gospodarze zresztą poszli za moim przykładem i też się zdrzemnęli. Pierwsze co postanowiła zrobić Brenda o przebudzeniu to wziąć nóż i zacząć rozpruwać stojącą obok kanapę. Może jeszcze do końca nie wytrzeźwiała? – myślę. Nie nie. Wręcz przeciwnie. Otóż wczoraj moja dobrodziejka postanowiła schować gdzieś pieniądze swojego gościa. Ile? 140$. „A po co to zrobiłaś” pytam. „No, to tak ze złośliwości😂”. „Co za głupi pomysł xD” komentuje. „Wtedy wydawał mi się dobry xD” kontruje Brenda. Cóż. Różne ludzie rzeczy robią na kacu. Nie znaleźliśmy.
Za to poszliśmy na wieczorne tacos. Ha. W końcu. Jestem w tym kraju już ponad 24 godziny, a jeszcze nie spróbowałem tacos. Skandal. Brenda sugeruje mi, które powinienem spróbować najpierw. Były absolutnie przepyszne. Bardzo miły wieczór.
Następnego dnia wszyscy śpimy do późna xD. Około południa żegnam się z moimi nowymi przyjaciółmi i wybieram się na spotkanie z kolejnym hostem. Tym razem jest to Alejandro. Właśnie wraca z San Diego. Podebrał mnie taksówką i zabrał do domu.
Alejandro to świetny facet. Bardzo dba o mój komfort. Pilnuje i troszczy się abym dobrze zjadł (a gotuje świetnie), dobrze wypił (robi doskonałą kawę!) i dobrze się wyspał. Ciągle odgania ode mnie swoje futrzaki. Bo ma dwa koty i psa. I wszystkie te zwierzaki są bardzo, bardzo… Wymagające. Oczekują żeby ją głaskać. Dużo głaskać. I przytulać. Porządnie przytulać.
Następnego dnia wybieram się do Omara. To po drugiej stronie miasta więc podróż trochę mi zajmuje. Co gorsza, w międzyczasie okazuje się, że moja karta… Nie działa. Znowu nie mam internetu… Ech… Co tu jest grane w tym kraju?
Omar to Meksykanin, który urodził się i wychował w USA. Seattle. Kilka lat temu wrócił do ojczyzny po tym jak się rozwiódł. Mówi, że nic go już do Stanów nie ciągnie. Nikt niby w Meksyku po angielsku nie gada. Ale akurat moi dobrodzieje to gadają lepiej ode mnie.
Wieczorem mój gospodarz zaprasza mnie, wraz ze swoją dziewczyną, do baru. Idziemy.
Biorę duże lokalne piwo. Akurat w kosza gra drużyna z Tijuany. Przegraliśmy. Ale wyjście fajne. Moi gospodarze to dopiero zaczęli zabawę i zmieniają lokal. Ale ja to już chyba wrócę się położyć. Mam elegancki pokoik z materacem tylko dla siebie.
Nazajutrz Omar oprowadza mnie po mieście. To świetny facet. Nauczyciel angielskiego i chyba sztuki wyzwolone(?). Uwielbia dzielić się z innymi wiedzą. I to widać. Sam o sobie mówi, że jest jak profesjonalny przewodnik po Tijuanie tylko nie bierze za to kasy. Ma przeogromne doświadczenie z Couchsurfingiem. Dodatkowo ma też w mieście swój własny bar. A w międzyczasie dzisiaj udało mu się kupić za pół ceny pralkę i lodówkę. Sprzeda z zyskiem. No człowiek orkiestra.
Na pocztem jedziemy na śniadanie. Tacos z krewetkami(!). W ogóle o tacos to on wie absolutnie wszystko. Tu są najlepsze w mieście. Tu najsławniejsze. A te najlepsze na tej ulicy. Podobnie z barami i kawiarniami.
Omar pomaga mi kupić, kolejną już kartę SIM. Mówi, że byłem u jakiś słabych, tanich operatorów więc teraz jedziemy do jakiegoś solidnego. No tu już widzę, że inna oferta. 10gb netu na 30 dni za 100zł. Tanio nie jest. Ale przynajmniej działa. Póki co…
Na koniec trasy jeszcze raz tacos. Pyszności. A sprawność i kunszt z jakim kucharz przygotowuje tradycyjną meksykańską potrawę, no nie powstydziłby się tego viralowy filmik z internetu.
Ciekawostka jest taka, że Omar kumpluje się z Brendą. Dobrze się znają i lubią. Wygląda na to, że Couchsurfing w Meksyku to jakiś zupełnie nowy poziom.
Na wieczór wracam z powrotem do Alejandro. Dzięki Omar za wszystko!

Poprzedni artykułDzień 293 - StratyIlustracja wprowadzajaca dzien 293Następny artykuł Dni 298 - 306 - Breaking (to) bedilustracja wprowadzajaca dzien 306

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta