Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-01-21 przez MikolajTD

Dzień 107 – Drugi dzień świąt (Tak?)

Dzień 107 – Drugi dzień świąt (Tak?)
2025-01-21 przez MikolajTD

Wyjątkowo wybrałem inne miejsce na spanie. Zostałem do późna na sali. O tej godzinie drogę na moją standardową miejscówkę strzegła sfora psów. Dosyć agresywne już z daleka. Wolałem nie ryzykować ugryzienia… To znaczny nie chciałem im robić krzywdy! Więc wybrałem miejscówkę bliżej sali. I okazało się, że tutaj pieski też nie chciały dać spać. Tylko inaczej. Bo przez całą noc przymilał się do mnie taki niemały, nierasowy piesek. I kazał się przytulać. Kurna. Ja chcę spać! A ten przyłazi i męczy i się prosi.

Ja trochę w życiu już spotów walki robiłem. Na tyle żeby doszczętnie zniszczyć przynajmniej jedną parę bardzo porządnych rękawic bokserskich. Trochę już przyjąłem w zęby. Trochę się nakopałem. Trochę klepałem. Trochę odklepywałem. Zebrałem parę siniaków. Raz kiedyś niechcący chyba złamałem jednemu typowi żebro…

Ech… Wolę trzymać na dystans. Obce zwierzę. Ja nie mam za dużo doświadczeń z psami. W ogóle to nie mam nic przeciwko. Nawet lubię. Chętnie bym się kiedyś zaprzyjaźnił z jakimś owczarkiem kaukaskim jak już zacznę prowadzić trochę bardziej regularny tryb życia. No ale tego sierściocha to wolę nie przytulać. Jeśli ma pchły albo jakiegoś innego syfa to mam przegwizdane…
Po wczoraj entuzjazm do treningów trochę spadł. Ale czuję się nieźle. Postanawiam trochę ponagrywać treningi dla ekstra motywacji. I to działa jak złoto. Dobra rozgrzewka i jedziemy. Jest lepiej niż wczoraj. Jest dobrze. Bardzo dobrze. Czuję moc, energię i siłę. Może wystarczyło dobrze zjeść? Bo wyspany to ja dziś nie jestem. No najważniejsze, że trening wchodzi idealnie. I czuć progres. To 6 już.
Muay Thai różni się od klasycznego boksu znacząco. Poza pięściami do wyprowadzania ciosów używa się także kopnięć, łokci i kolan. To dosyć brutalny sport. Dodatkowo można klinczować i przewracać przeciwnika. Nie ma lekko. Teraz używa się rękawic bokserskich żeby zachować minimum „bezpieczeństwa”. Ale kiedyś zamiast rękawic zawodnicy obowiązywali sobie ręce sznurkiem… Żeby maksymalizować obrażenia. Nie było walki na punkty. Tylko nokaut. A jeśli po skończonym czasie obaj fighterzy stali na nogach to sędzia podejmował decyzję na podstawie zadanych obrażeń. Oceniał to głównie po stanie twarzy oponenta. Trochę pojebane…
Ja trochę w życiu już spotów walki robiłem. Na tyle żeby doszczętnie zniszczyć przynajmniej jedną parę bardzo porządnych rękawic bokserskich. Trochę już przyjąłem w zęby. Trochę się nakopałem. Trochę klepałem. Trochę odklepywałem. Zebrałem parę siniaków. Raz kiedyś niechcący chyba złamałem jednemu typowi żebro…
Za dzieciaka robiłem karate. Nogi wtedy latały wysoko. Ostatnimi czasy dużo więcej boksu. To zapewne mój najmocniejszy element. Trochę się też kulałem. Nieźle radzę sobie z używaniem łokci w walce. Choć to element ćwiczony przeze mnie najmniej. Podobnie jak klincz. Jeśli zaś chodzi o kopnięcia to siłą rzeczy nie jest to moja najmocniejsza strona. Nogi mam duże i ciężkie. Nie jestem w stanie szybko kopać. Ale za to jak już sięgnę celu to trochę mocy w tym jest. Podobnie jak w łapach. Ze względu na gabaryty nie jestem jakiś ultra dynamiczny. Choć i tak przeważnie byłem dużo, dużo szybszy niż inni z moimi warunkami. Mocy w łapie trochę mam. Kopnięcia boczne jeszcze dają radę ale front kicki do poprawy. Kolana w miarę spoko. Ale wszystko trzeba szlifować. Mam jakieś podstawy podstaw. Ale do solidnego poziomu bardzo, bardzo daleko. Nic tylko ćwiczyć. W szkole holenderskiej kickboxingu kopnięcia są szybsze, idą najkrótszą drogą do celu. W szkole tajskiej lecą bardziej po łuku. Szeroko. Są bardziej czytelne i wolniejsze ale mają więcej mocy. Wymagają też lepszej mobilności w biodrach. A brak rotacji zewnętrznej w biodrze to moja pięta achillesowa. Rotacja zewnętrzna bioder i podkurczony dwugłowy ud. Moje praktycznie jedyne braki. Poza tymi elementami z moja mobilnością jest świetnie. Ale to właśnie one sprawiają, że nie kopię jak należy.
Postanawiam się dziś trochę ponagrywać, żeby zobaczyć jak to wygląda z boku. Od razu widzę, że jestem wolniejszy niż mi się wydawało. Ale technicznie nie ma tragedii. Poruszam się lepiej niż myślałem. Boskersko jest spoko. Trzymam gardę. Przynajmniej dopóki nie zakończy się kombinacja. Wtedy dopiero opuszczam. To błąd. No i jest jeszcze kwestia obrony. Tu za dobrze nie jest. Muay Thai skupia się raczej na przyjmowaniu ciosów niż unikaniu. To taki test kto jest twardszy. I to dosłownie. Bo Tajowie w standardzie utwardzają piszczele kopiąc w drzewa. I to nie jest żart. I tu najlepiej widać różnicę miedzy mną a moim trenerem. Raz Kuu mnie bardzo delikatnie zaatakował low kickiem. Kopnięciem na nogę. Zablokowałem idealnie. Ale to ja ledwo to ustałem. Jak by mnie trzasnął metalowym prętem. Teoretycznie to on powinien cierpieć ale nic z tych rzeczy. Jakby mnie dziabnął na poważnie to pewnie byłoby po walce. Przynajmniej w stójce. Trzeba by uciekać do parteru. Ale to Muay Thai. Tu nie ma parteru.
Zajebisty trening dzisiaj. Jeden i drugi. Naprawdę fajny dzień. Brzuch już dał spokój. Dojadam co zostało po wczoraj. Wieczorem znowu zostaje w klubie i siedzę na telefonie. Towarzyszą mi lokalne pieski. Takie siłowniane psy. Zajmuje się nimi żona właściciela. Chyba żona, chyba właściciela. Zawsze biegają wokół mnie jak coś jem, liczą, że coś im skapnie. I czasem skapnie. Dziś to nawet sporo, bo rybka była. Niezbyt dobra. A pani gospodyni też bardzo miła dla mnie. Przyniosła mi śmierdzioszka do odganiania komarów. W sensie takie kadzidełko. No wiecie no.
Do późnego wieczora siedzę i wysyłam życzenia ludziom. Z kimś tam czasem też pogadam. Obiecałem sobie, że w tym roku wyśle życzenia wszystkim komu trzeba. I że zrobię to do końca drugiego dnia świąt to do roboty.
Zeszło się do po północy. Czas spać. Plaża znowu? Może. A gdyby tak… Hmmm… Spałem już w wielu różnych miejscach. Ale jeszcze nigdy nie w ringu bokserskim…

Poprzedni artykułDzień 106 - Boże NarodzenieNastępny artykuł Dzień 108 - Dzień Idealny

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta