Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-06-11 przez MikolajTD

Dzień 268 – Pierwszy nocleg pod namiotem od czasu…

Dzień 268 – Pierwszy nocleg pod namiotem od czasu…
2025-06-11 przez MikolajTD

Leniwy poranek. Ładna pogoda. Jakieś śniadanie…
Dziś mam trochę konkretniejszy plan niż wczoraj. Ładuję się do autobusu i od razu do Arrowtown. Trochę dziwnie wyszło. I niby tak się kręcę trochę bez ładu i składu, ale jak już dojeżdżam na miejsce to obieram kierunek i w drogę.
Kilka ładnych kilometrów z buta. Niespiesznie. Często staję aby nacieszyć oczy widokiem. Bo wciąż jest czym. Poza tym, trzeba wyjść na dobrą drogę do stopowania. Trochę to zabiera i czasu i wysiłku. Ale w końcu się udaje. Wystawiam kciuka i… staje od razu pierwsze auto. I jedzie dokładnie tam gdzie ja się wybieram. Wanaka. Super. Nie jest to jakoś daleko. Będzie ze 70km.
Moi dobrodzieje to para z Auckland. Młoda para. Ona Azjatka. On na oko wygląda jakby był z bliskiego wschodu. Przyjemne towarzystwo. Przyjemna trasa. Dojeżdżamy na miejsce. A miejsce jest cudowne.
Co prawda w samym Wanace nic za bardzo do roboty nie ma. Kilka barów i restauracji. Tyle. Ale samo jego położenie jest wspaniałe. Fiord. Góry. Jeszcze trochę fiordów i gór. Tyle wystarczy:).
Główną atrakcję stanowią znajdujące się w okolicy szlaki górskie. Jeden taki mam na oku. Ale dziś już za późno. Teraz pozostaje się przespacerować, zrobić zakupki i zastanowić co z noclegiem, bo na hostel/hotel nie ma co liczyć. To nie Tajlandia 😀
Ruszam za miasto żeby znaleźć odpowiednie miejsce na namiot. Ściemnia się już. Idę wzdłuż wybrzeża. Po drodze mijam jakieś drzewo rosnące w wodzie. Za ciemno na sensowne zdjęcie ale chyba strata nie duża.
Znajduje miejscówkę, która na nocleg wydaje się idealna. Ale nic z tego. Na tablicy obok wyraźnie jest napisane, że nie wolno biwakować i za rozstawienie namiotu grozi 800 dolarów nowozelandzkich grzywny. Auć. To by mnie zabolało. Niewyobrażalnie. Myślę. Jest poza sezonem. Szansa, że mnie przyłapią jest bliska zeru. Ale jeśli… Rozważam pójście spać bez namiotu, ale zapowiadają na noc jakieś konkretne opady. Choć to dziwne, bo na ten moment na niebie ani chmurki.
Idę dalej w kierunku wejścia na szlak, który zamierzam jutro zaatakować. To dodatkowe parę kilometrów do przejścia.
W Nowej Zelandii, według prawa, możesz biwakować wszędzie gdzie chcesz, chyba że to zabronione. W praktyce wszystko wokół to odgrodzone tereny prywatne. Pastwiska, pola golfowe, hotele itp. A jak się już znajdzie ładna, nieogrodzona miejscówka… To zakaz.
Dochodzę do wejścia na szlak. Jest tu spory parking, kamera i oczywiście. Tabliczka z zakazem biwakowania. Jejku. Ile jeszcze?!
Znajduje jakiś równy kawałek zielonego za pagórkiem. Poza zasięgiem kamery. Co prawda blisko ulicy, ale o tej godzinie prawie nic już nie jeździ. Nie bez powodu mój namiot jest niski i zielony. Tak go tutaj mogę sobie umiejscowić, że szanse na to, że ktoś mnie w ogóle zauważy są bardzo nie wielkie. Ha.
Namiot. Kiedy ja ostatnim razem w ogóle rozstawałem namiot? Chyba w Tajlandii…

Poprzedni artykułDzień 267 - Ty trąbisz My pijemy, czyli zabawy NowozelandekIlustracja wprowadzajaca dzien 267Następny artykuł Dzień 269 - Najbardziej ikoniczna miejscówka na Instailustracja wprowadzajaca dzien 269

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta