Święta Bożego Narodzenia to ten moment w mojej podróży, którego obawiałem się zdecydowanie najbardziej. Nie szalonych kierowców, nie morskich piratów, nie wściekłych psów. Tylko właśnie Świąt.
Nie wyobrażałem sobie spędzić tego czasu poza domem. Nie wyobrażałem sobie spędzić go samemu. Bez rodziny. Bez bliskich. Autentycznie nic mnie bardziej nie przejmowało w kontekście tego wyjazdu. Nie wiedziałem jak te święta będą wyglądać. Gdzie dotrę. Gdzie je spędzę. Sam czy nie sam?
I jak to przeważnie w życiu bywa, obawiałem się niepotrzebnie.
Blog jest opóźniony względem rzeczywistości o nieco ponad tydzień. Zamierzamy to nadrobić. Ale dziś pozwolę sobie na lekkie spojlery i info o sytuacji na bieżąco.
Cały czas mieszkam na „mojej” plaży. Chaosamran Beach. Prowincja Phechaburi. 100km na południowy zachód od Bangkoku. Jest mi tu dobrze. Wszystko mam poogarniane.
Od wczoraj dwa razy dziennie trenuję boks tajski w lokalnej plażowej siłowni należącej do „Mistrza Toddiego”. Trening Muay Thai w Tajlandii był moim małym marzeniem od bardzo dawna, głównym punktem programu w tym kraju i jednym z kluczowych punktów całego wyjazdu. Ale do głowy by mi nie przyszło, że uda się to ogarnąć w tak sprzyjających warunkach i w tak fajnym, wręcz idealnym miejscu. Co więcej jakoś tak wyszło, że są to treningi indywidualne, a nie grupowe. Nawet najlepsze scenariusze w mojej głowie nie przewidywały takiego obrotu spraw.
Dziś wieczorem jestem zaproszony na „Christmas Party” do lokalnej wspólnoty kościelnej. Wygląda na to, że oni tu świętują Wigilię parafialnie. Poznałem ich w zeszłą niedzielę. Bardzo serdecznie mnie przywitali. Zaprosili na Święta z czego się bardzo cieszę i za co jestem im bardzo wdzięczny.
Poza tym na pewno spędzę trochę czasu na łączach z rodziną i przyjaciółmi.
I zamierzam w tym czasie dobrze zjeść;)
Piszę raz żeby dać info co u mnie w trakcie Świąt na bieżąco ale też żeby pokazać, że wszystko jest w porządku.
Od początku tego wyjazdu mam głębokie poczucie pewnej niezasłużonej „łaski”, która towarzyszy mi cały czas. I którą przyjmuje bez zawahania. Mam wrażenie, że wystarczyło abym zrobił pierwszy krok i wyruszył, a świat, gdzie nie pójdę nagina się pode mnie tylko po to aby mi pomóc. I to uczucie w tym świątecznym czasie jest szczególnie mocne.
Zdaje sobie sprawę, że Święta nie zawsze i nie dla każdego są okresem przyjemnym. Często łączą się ze stresem, nerwami. Czasem się nie udają lub zawodzą. Niestety, niektórzy nie mają z kim ich spędzić.
Chciałem życzyć każdej osobie obserwującej to co piszę w internecie aby te Święta Bożego Narodzenia okazały się dla Ciebie bardzo miłą niespodzianką.
Jeśli nie spodziewasz się nic dobrego, albo niewiele dobrego to życzę abyś się zdziwił/zdziwiła. Pozytywnie. W najlepszym znaczeniu tego słowa. Żeby życie Cię zaskoczyło i zrobiło Ci piękny prezent. Tak jak zrobiło go mnie. A jeśli spodziewasz się najlepszego… To żeby wciąż spotkało Cię w tym czasie coś tak dobrego i tak niespodziewanego, że i tak się zdziwisz:)
Poza tym abyś potrafił/potrafiła przyjąć kiedy życie daje:)
Wszystkiego dobrego z okazji
Świąt Bożego Narodzenia!
[modula id=”1187″]
