Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-12-23 przez MikolajTD

Dzień 94 – Mały Tajski Raj

Dzień 94 – Mały Tajski Raj
2024-12-23 przez MikolajTD

13 grudnia.
Wspomnienie świętej Łucji. Męczennicy straconej za wiarę. Patronki dziewic i ociemniałych.
Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego. Rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego w 1981. Mnie nie było. Ale opowieści rodziców i dziadków pamiętam dobrze.

94 nocka poza domem. I to jest oficjalnie mój nowy rekord. Rekord nocek z rzędu spędzonych poza domem. Poprzedni należał do pierwszego kontraktu na statkach. Tym razem spodziewam się nie wracać do domu duuużo dłużej…

Dzisiaj mijają też dokładnie 3 miesiące jak wyruszyłem w tę podróż.
„Nie lubię piasku… Jest szorstki, ostry, drażniący i… Włazi wszędzie…”
Jakoś nie przypominam sobie abym kiedyś wyrwał jakąś pannę na sztandarowy tekst na podryw Anakina Skywalkera. A już na pewno nie tak ładną jak Natalie Portman. Ale generalnie młody Vader miał rację. Piasek jest wszędzie. W namiocie. W plecaku. W gaciach. Lepi się. Wchodzi w zęby i oczy. Nic przyjemnego. Ale nic to. Dziś się budzę w końcu na plaży. Nic nie zepsuje mojego humoru. Zwłaszcza, że nocka okazała się być lepsza niż się początkowo zapowiadała. W nocy temperatura trochę spadła. Namiot skutecznie uchronił od komarów. Było dobrze.
Nie spieszę się ze wstawaniem. Nie mam planu na dzisiaj. Obudziłem się po 7 ale siedzę w namiocie do 9. Ot tak. Bo mogę. W końcu postanawiam się wygrzebać na zewnątrz. Poważna operacja. I jak już wyszedłem… To siadam obok namiotu. I siedzę. Ot tak. Bo nic nie muszę. Nigdzie się nie spieszę. Nic mnie nie goni. Cudowne uczucie.
Przez większość życia byłem raczej team góry nóż team morze. Nie licząc głębokiego dzieciństwa, z którego mam trochę nadmorskich wspomnień. Jeśli mnie pamięć nie myli to zwykłem cały plażowy czas przesiadywać w morzu. Chlupałem się w nim godzinami. Uwielbiałem wodę. Chyba też za bardzo nie lubiłem piasku. Ale były wtedy ogromne fale. Teraz już takich fal nie ma.
Przez ostatnie parę lat trochę się to zmieniło. Od kiedy wyjeżdżam sam w różne rejony świata to plaża i morze stały się dosyć integralną częścią moich podróży. A jak do tego doliczyć jeszcze etap pracy na kontenerowcach… No to można by powiedzieć, że morza to miałem aż nadto przez jakiś czas.
No w każdym razie znowu lubię. Lubię leżeć na piasku. Gapić się w horyzont. Przypiec się na słoneczku. Schłodzić w wodzie. Choć tu akurat woda cieplutka.
Jak to przyjemnie tak sobie po prostu być. Nie myśleć o tym gdzie jadę. Dokąd zmierzam. Czy dojadę przed zmrokiem. Gdzie będę spał. Nie musieć gadać że wszystkimi napotkanymi osobami. Opowiadać. Tłumaczyć. Prosić. Robić zdjęć. Nie myśleć o tym o czym będę pisał. O trasie. O kalendarzu. Jak to miło po prostu zrobić sobie aniołka na piasku. Albo zakopać sobie nogi w błocie. Mieć znowu 4 lata. Cieszyć się drobnostkami.
Po południu pójść sobie coś zjeść. A to kurczaczka z ryżem. A to jakieś owocowe smoothie. Jakieś lodziki. Wieczorkiem zajść do knajpy i zjeść… Jakieś lokalne coś. Popisać o „głupotach” ze znajomymi.
Kaśka cała szczęśliwa spełnia się jako matka. Mały bobas zdrowy rośnie, rozwija się. Słodko pierdzące domowe życie. Zazdroszczę;). Jak milusio:)
Magda cały czas robi zajebisty progres na rurce. Fajnie to wygląda. I fajnie zobaczyć, że treningi przyniosły efekty:)
W domu przygotowania do świąt ruszają pełną parą. Remont. Zakupy. Dzieje się. Fajnie. Miło:)
I tak sobie minął cały dzień. Spokojnie. Powoli. Milusio.
Dziś mijają dokładnie 3 miesiące odkąd wyruszyłem. Do tego czasu spodziewałem się już przynajmniej kilku poważnych kryzysów. Ale nie. Nic z tych rzeczy. Nic takiego się wciąż jeszcze nie wydarzyło. Trochę zmęczenie wchodzi. Ale to kwestia mnogości wrażeń. Ogólnie czuję się dobrze. I mam ochotę na więcej. To wciąż dopiero początek mojej drogi;)
94 nocka poza domem. I to jest oficjalnie mój nowy rekord. Rekord nocek z rzędu spędzonych poza domem. Poprzedni należał do pierwszego kontraktu na statkach. Tym razem spodziewam się nie wracać do domu duuużo dłużej…

A zdjęcia?!?! A zdjęcia jutro 😀

Poprzedni artykuł93 - PlażaNastępny artykuł Dzień 95 - Spontan

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta