Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-02-19 przez MikolajTD

Dzień 141 – i znowu Nowy Rok

Dzień 141 – i znowu Nowy Rok
2025-02-19 przez MikolajTD

Myślę sobie, że może wypadałoby zrobić użytek z faktu, że nieopodal miejsca noclegu znajduje się spory sportowy kompleks. Jest drążek. Nie przepuszczę. Trochę się ślizga ale damy radę.
Po porannym ogarnianiu wypadałoby coś zjeść. Wyłapuję uliczny makaron. Zamawiam i… Ups. Wygląda na to, że się z panią nie dogadałem. Prosiłem o kurczaka (a przynajmniej tak to zapamiętałem), a na talerzu krewetki. Ok. Rozumiem, że wiele z Was być może łapie się za głowę, że narzekam na krewetki zamiast kurczaka. No ale je nie lubię. Serio. A przynajmniej nie przepadam. To podpytam czy mi pani wymieni. Wiem, trochę januszada. Ale uprzejmie spytać nie zaszkodzi prawda? Wymieniła:)
Nie planowałem już dłuższych postojów ale… Mamy Nowy Chiński Rok. Tzn. nie do końca wiem i rozumiem jak się go obchodzi i ile trwa jego świętowanie. Ale jesteśmy gdzieś w okolicach. A Chińczyków w Tajlandii zdaje się, że nie brakuje;). No w każdym razie jest impreza. Szkoda byłoby nie skorzystać nie?
Idziemy na wycieczkę po Krabi Town. Jest tu jakaś świątynia. I dużo ozdób okołonoworocznych. Na ulicy dużo czerwonego. Nie tylko ozdób ale także czerwonych ubrań. Miasteczko jest dosyć przyjemne ale, jak już chyba wcześniej o nim pisałem, nic specjalnego. Co tu dużo mówić. Najbardziej interesuje mnie wieczór. Nie tylko dlatego, że będzie dużo straganów z jedzeniem ale również że względu na cześć kulturalną… Ok. Oszukuje. Tak naprawdę interesuje mnie tylko żarcie.
Nocne markety działają już od 17. No i pięknie. Dla zachowania pozorów idę najpierw zobaczyć co ciekawego dzieje się na głównej ulicy. A dzieje się. Czerwony dywan. Jakieś pokazy taneczne w wykonaniu dzieci… Już? Odhaczone? To przejdźmy do jedzenia.
W ciągu dnia zjadłem taki jajkowo, bananowy placek wysmarowany nutellą. Typowy deser w Tajlandii. Łatwo to dostać niemal wszędzie. I jakoś tak fajnie popatrzeć jak ludzie to przygotowują na twoich oczach. Fajnie się patrzy na rzemieślnika, który dobrze robi swoją robotę. Nawet jeśli to tylko prosty placek:).
Koszt to jakieś 3,5 – 7 zł w zależności od tego jak bogatą wersję sobie weźmiemy.
Poza nocnym targiem w Krabi codziennie funkcjonuje też targ owocowy. No i pięknie. Bo ja owoce lubię. Nawet bardzo. Jabłka czy gruszki tu do tanich nie należą. Ponad 1zł za sztukę. Ale chyba nikt nie przyjeżdża do Tajlandii jeść jabłka;). Śmiesznie tanie jest tu mango, ananas czy arbuz. I fajnie. Za kubeczek pełny takich owocków płacimy tu nieco ponad 2zł. W ogóle mam wrażenie, że tu na południu Tajlandii jedzą więcej owoców a mniej ryżu niż na północy. No i jedna z rzeczy, które podoba mi się najbardziej to wszechobecne szejki, smoothie, mrożone kawy czy herbaty. Wszystko raczej na słodko. Gorąco jest tu cały rok. Słodkie picie wchodzi doskonale. A koszt za niemały kubek to coś pomiędzy 2-4,5zł. Niemal wszystko co piłem w Tajlandii było podane z lodem. W standardzie Tajowie biorą po 4-6 takich kubków i zawożą do domu. Tak się pije tutaj.
Wieczorem otwierają już w końcu ten nocny targ. A tu też kolorowo. I różnorodnie. Wszechobecny jest kurczak w panierce. Często podawany z różnorakimi sosami. Nieco ponad 1zł za udko czy skrzydełko. Jak ktoś lubi drób albo chce się najeść za nic to świetna opcja. Jest takie śmieszne lokalne sushi. Cena za sztukę też niska. Jak za kurczaka. Ekspertem nie jestem ale podejrzewam, że jakby Kubuś zobaczył to lokalne sushi to byś się przeżegnał;). Tutaj robią to jakoś po swojemu. Poza tym mnóstwo tajskiego żarcia. Smażony ryż czy makaron sprzedawany na porcje. Sporo lokalnych deserów. Tych unikam. Kilka razy próbowałem i nigdy to nie zadziałało. A, i są też robaki. Tajlandia słynie z tego, że można zjeść tu wszystko… Ale może nie dziś. Chciałbym tylko spróbować. A kupić można tylko cały kubek jednego rodzaju. I z jakiegoś powodu nie można robić temu stanowisku zdjęć.
Już trochę po tych targach podchodziłem. Mój domyślny wybór kurczak, sushi, szejk i jakiś owocek. Pyszności.
Nocleg w tym samym miejscu co wczoraj

[modula id=”2206″]

Poprzedni artykułDzień 140 - Prawie zabłądziłemNastępny artykuł Dzień 142 – a jak jest po tajsku „dzień dobry”?

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta