Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2024-10-25 przez MikolajTD

Dzień 43

Dzień 43
2024-10-25 przez MikolajTD

„Kumys to leciutki alkohol – 1-3%. Wczoraj wypiliśmy litr na dwóch. O kacu nie ma mowy, ale spało się dobrze. Poznaję potomka Rustema – małego Kazaszka. No cudny! Zwracam uwagę, że – jak i w poprzednim domu, w którym gościłem – sporą rolę w opiece nad dzieckiem odgrywa babcia. Żona zajmuje się głównie kuchnią. Rustem wyjaśnił mi, że w jego kulturze jeden z synów powinien stale mieszkać z rodzicami. Na razie to on pełni tę rolę. Ma to swoje plusy i minusy, choć pomoc przy dziecku jest zapewne nieoceniona. Widać, że ci ludzie po prostu współpracują. Zauważyłem to również w Maroku, gdzie miałem okazję spędzić noc u Alego. Tam cała wioska była ze sobą mocno zżyta – wszyscy wspierali się wzajemnie, działali zespołowo. Gdy komuś popsuła się pralka, ludzie robili zrzutkę na nową; gdy komuś przeciekał dach, zaraz kilku chłopaków się znalazło i załatali. Kobiety zajmowały się dziećmi wspólnie, tworząc spontaniczne, naturalne „przedszkola” – z korzyścią zarówno dla dzieci, jak i dla siebie samych. Wydaje mi się, że my, we współczesnym świecie, trochę zatraciliśmy tego rodzaju ducha, bo za wszystko trzeba zapłacić i wszystko można po prostu kupić. Nie jestem pewien, czy to dobrze. Trochę im tego podejścia zazdroszczę.

Tego dnia pokonuję aż 1000 km! Mój kierowca chwali się mną na wideorozmowie w pracy, a potem swojej żonie. Ma trójkę dzieci. Jeśli chce się zaskarbić sympatię dorosłego faceta, najprościej zapytać go o dzieci – zwłaszcza jeśli ma więcej niż jedno.

Rustem jedzie do pracy. Po drodze zgarnia swojego ojca, brata i kilku pracowników, a mnie podrzuca na dobre miejsce do łapania stopa. Dzięki, Rustem, jesteś świetnym gościem!

Od kilku lat mam postanowienie, że będę obchodził rocznicę swojego chrztu. Jeszcze nigdy mi się to jednak nie udało – zawsze zapominam. Gdy dziś okazało się, że mamy 25 października, olśniło mnie: „To dzisiaj” – myślę. Może dzisiaj, a może jutro. Dla pewności dopytuję mamę – chrzest miałem 24 października xDDD.

Autostop idzie dosyć gładko. W pierwszym aucie jedziemy w czterech na tylnej kanapie. W drugim koleś zabiera mnie na naprawdę długi przejazd. Tego dnia pokonuję aż 1000 km! Mój kierowca chwali się mną na wideorozmowie w pracy, a potem swojej żonie. Ma trójkę dzieci. Jeśli chce się zaskarbić sympatię dorosłego faceta, najprościej zapytać go o dzieci – zwłaszcza jeśli ma więcej niż jedno. Warto podkreślić, jak ciężko dla nich pracuje, jak dużo radości mu dają i jak je kocha. To zawsze działa :). U pań jest podobnie – warto zaznaczyć ich wysiłek, opiekę, wychowanie i zarwane noce. Docenić ich trud, a czasem zauważyć, że starają się bardziej niż mężowie. Uwielbiają to 😉

Po drodze zatrzymujemy się w przydrożnej knajpie. Tego typu miejsca są tu popularne zarówno wśród podróżujących, jak i lokalsów. Ich istnienie wydaje się bardzo zasadne, bo odległości między miejscowościami są ogromne. Są przyjemne – można tanio i dobrze zjeść. Zamawiam jakąś baraninę z ryżem i warzywami – kolejny kazachski klasyk, jak się okazuje. Do tego herbata i (oczywiście) chleb. Lubię.

Turcja wydawała mi się dużym krajem. Kazachstan jest jednak kilka razy większy – dziewiąty na świecie pod względem powierzchni, największe państwo Azji Centralnej. Przy tym wydaje się wręcz niesamowicie pusty. Odległości między miastami są ogromne, a pomiędzy nimi… nie ma nic. Czyste stepy. To jeden z najbardziej pustych krajów na świecie, żyje tu nieco ponad 20 milionów ludzi – na powierzchni blisko dziewięciokrotnie większej niż Polska. Przemierzając drogi ciągnące się po horyzont, mijamy sporo stad koni, owiec, krów i wielbłądów. Z pozoru wyglądają na dzikie, ale każde zwierzę ma swojego pasterza, choć często dogląda on ich z dużej odległości, kilometra, dwóch. Dziko żyjących stad tu nie ma; każde zwierzę do kogoś należy. Mimo to, generalnie nic tu nie ma. Mam już za sobą ponad 1500 km i mam wrażenie, że niczego nie widziałem. Pogoda kiepska, wszędzie stepy, ale i tak podoba mi się coraz bardziej.

Miasteczka nie wyróżniają się szczególnie. Ludzie mieszkają w domach, często mają gospodarstwa. Kazachstan jest wyraźnie mniej zamożny niż Polska – przeciętne wynagrodzenie wynosi tu 500 euro. Mówią, że nie wystarcza, ale jednocześnie widać, że prawie każdy ma tu jakąś krowę, owcę, kury itp. Głodni nie są, w domach jest ciepło, a podstawowe warunki życiowe są zapewnione – to cieszy.

Gdy mój kierowca jest już bardzo zmęczony, zatrzymuje się na stacji benzynowej i idzie spać. To dobrze – wyglądał już na mocno styranego. Jest dobrze po 22:00. Na stacji pytam w przydrożnej restauracji, czy można tam przenocować. Niestety nie da się, więc zamawiam jakąś zupę. Restauracje przy stacjach są zwykle otwarte całą dobę – ekstra. Stół jest niziutki i znajduje się na podeście, na którym też się siedzi (lub leży). Obok lokalni mieszkańcy spędzają wspólnie piątkowy wieczór przy szaszłykach i herbacie. Czekam i czekam, ale zupa jakoś nie przychodzi. Za to dzieje się coś innego – podchodzi do mnie okrągły Kazach i daje znać, żebym poszedł z nim. Ładuje mnie do tira, w którym jest też jego młodszy brat w roli kierowcy, i jedziemy dalej. Gość jest wesoły, jakoś tam się dogadujemy przy pomocy translatora. Okazuje się, że widzieli mnie już wcześniej, jak łapałem stopa (kilkaset kilometrów temu!) i postanowili mnie zabrać. Jadą do Ałmaty. Ekstra! Częstują wódką, ale odmawiam, bo wydaje mi się, że to nie najlepszy pomysł. Po dwóch godzinach robią zjazd do bazy i idą spać. Wysyłają mnie do hotelu, ale okazuje się, że nie ma wolnych pokoi. Właściciel każe mi usiąść i poczekać do rana. No to zamawiam tę zaległą zupę (hotel to też restauracja) – tym razem dostaję zamówienie. Zupa z baraniną. Spoko. Mógłbym wyjść na dwór i rozbić namiot, ale totalnie mi się nie chce. Jest już 2:00 rano. Po jakimś czasie właściciel mówi, żebym poszedł na zaplecze i kimnął się na kanapie. Tak też robię.”

Płasko, płasko, płasko…

Poprzedni artykułDzień 42Następny artykuł Dzień 44

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta