Michael Travel
  • Home
  • Płaska Ziemia
  • Albumy
  • Info & Kontakt
2025-05-15 przez MikolajTD

Dzień 213 – czy krokodyle są tak niebezpieczne jak węże i czego bać się bardziej

Dzień 213 – czy krokodyle są tak niebezpieczne jak węże i czego bać się bardziej
2025-05-15 przez MikolajTD

Spałem do 11. A co tam. Lindy zrobiła iście instagramowe śniadanie. Do tego zaproponowała, że trochę mnie oprowadzi po okolicy. No to jedziemy.
Najpierw nad rzekę. Zobaczyć typowy krajobraz północnej Australii. Potem udajemy się do takiego jakby chyba gospodarstwa. Miejsce pracy podwładnej mojej dobrodziejki. Są tu zwierzątka.  Świnki, krówki, węże, pająki… Jejku. Pierwszy raz w życiu chyba głaskałem krówkę. Jaka ona jest urocza. I ja to potem jem? Matko! Pierwszy raz w życiu przeszło mi na myśl żeby może zostać wegetarianinem.
W części zamkniętej gospodarze trzymają gady. I od razu pada pytanie czy nie życzyłbym sobie jednego takiego potrzymać. Brrrr. Nigdy mnie nie bawiło branie wężowatych czy innych pajęczaków do rąk. Ale… Będzie fajna fota na bloga. Pytam czy istnieje ryzyko, że ten wąż mnie ukatrupi. Mówią, że nie. No to biorę. W dotyku okazują się być dużo przyjemniejsze niżby się człowiek spodziewał.

Na koniec wybieramy się jeszcze do gorących źródeł z wczoraj. Niby oficjalnie zamknięte z powodu okresu powodziowego. Ale ani nam ani innym obecnym i kąpiącym zwiedzającym to nie przeszkadza. A same źródła? Nie takie gorące szczerze powiedziawszy. Spasuje.
Śmieszna ta wiocha. Wszystkie te miejscówki oddalone są od siebie o kilka/kilkanaście kilometrów. Bez auta ani rusz. Jak to w Australii. Wieś nie duża. Ze 400-500 osób. Jest tu dosłownie jeden nieduży sklepik przy jednej niedużej stacji benzynowej. Ciekawostka jest taka, że miejscowość się dzieli na pół wzdłuż głównej drogi. Po jednej stronie mieszkają Aborygeni, a po drugiej nie. Tak to jest zaplanowane. Moja przewodniczka zabrała mnie na chwilę do aborygeńskiej części żeby zobaczyć jak się tu budują i jak żyją na co dzień. Ale nie wjechaliśmy zbyt głęboko. Mogłoby to zostać uznane za jakąś prowokacje. Nie ma co.
Lindy odstawia mnie z powrotem na trasę. Bardzo dużo dla mnie zrobiła i bardzo fajnie było mi z nią spędzić trochę czasu. Szczerze powiedziawszy wogóle nie spodziewałem się, że się trafi nocleg u ludzi w Australii, a tu proszę. To napawa optymizmem i motywuje. Dzięki Lindy:)

Trzeba jechać dalej. Jest już dobrze po południu. Nie spodziewam się za daleko ujechać ale trzeba spróbować. I udaje się. Tym razem dosyć szybko. Zatrzymuje się spora terenówka. W środku emerytowana para Szwajcarów. Podróżują po Australii od miesiąca. Jedziemy:)
Ale nie jakoś daleko. Będzie niecałe 200km. Stąd, moi dobrodzieje, odbijają na zachód coś tam po drodze obejrzeć. Próbuje coś dalej złapać ale nie idzie. Patrzę na mapę. Dwa kilometry stąd jest jakaś stacja. Przejdę się. Stamtąd jeszcze wystawiam kciuka ale… Nic z tego nie będzie niestety. Wieczór się już zbliża. No nic. Bywa i tak. Zakupuje jakąś kawę z lodówki i cziluję w tutejrzym Road House. Właśnie. Road House. Niewielki zajazd przy drodze. Można tu zrobić drobne zakupy. Zjeść. Napić się. Przespać. Często dostępny jest kemping. Są nawet otwarte prysznice. Ha!
Bywa że taka placówka to jedyny przyczółek cywilizacji przez dobre kilkaset kilometrów. Jest to coś bardzo charakterystyczne dla większej części Australii. Wiadomo, pustkowia, przestrzeń, odległości. A zatankować, zjeść, przespać się wciąż trzeba. Choć ciepłe posiłki to niestety nie na mój budżet tutaj.
Zastanawiam się co z noclegiem. Na papierze wydaje się, że można się tu walnąć wszędzie i powinno być dobrze. Ale nagadali mi wszyscy, łącznie z Lindy, o tych krokodylach. Że taki scenariusz, że mnie pożrą to zupełnie realna sprawa. Cholipka. Idę spać na stoliku. Nie zamierzam dać się pożreć.

Poprzedni artykułDzień 212 - Aborygeniilustracja wprowazajaca dzien 212Następny artykuł Dni 214 i 215 - Czy Świadkowie J. są niebezpieczniDzien 215 ilustracja wprowadzajaca

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O Blogu

Jestem Michał, dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

Ostatnie wpisy

Pierwszy Vlog! Dzień 3582025-09-16
Dni 351 – 360 – Wrestling, moja przyszłość!2025-09-12
Dni 348 – 350 – Wśród kosmitów2025-09-08

Telefonik: +48 69dwa 4ysta98 sto20

Fundacja: Józefa Strusia 13a, Warszawa

Rife Free WordPress Theme ❤ Made by Apollo13Themes.com

Jestem Michał,

dla znajomych – Topiś, dla mamy – ukochane dziecko, dla sióstr – głupek lub miś, a dla wielu – obieżyświat.

RAAM
Gibraltar
Malta