Kolejna noc, która okazała się być lepsza niż się zapowiadała. Położyłem się wczoraj, ja wiem, koło trzeciej. Patrząc na zapowiedzi temperaturowe spodziewałem się pospać do 6. A udało się do 8:). W nocy wydawało mi się, że znalazłem odludny kawałek lasu, a rano, jak to często w takich sytuacjach bywa, okazało się że jestem całkiem blisko gęsto uczęszczanej przez przechodniów dróżki. Heh:)
Dziś nie ma prawie nic o czym trzeba by pisać. Resztę dnia spędzam w KFC nadrabiając zaległości pisarskie i licząc na to, że to wreszcie ruszy:)







